poszła do Nieba i się skończyło. W końcu pozytywnie. Szkoda, że dopiero po śmierci. OK, jak Się Jest Bogiem i ma się do dyspozycji całą wieczność, to pewnie ludzkie życie przy całej jego namolnej długości nie wydaje się niczym znaczącym i można je pozwolić totalnie zmarnować, bo takie to nic. Ale jak się jest tylko człowiekiem, to skala problemu wygląda trochę inaczej jednak. Tyle że co biedny człowiek może na to poradzić.
A tymczasem ja na ziemi dziś wypiłam trzy kawy, żeby jako tako utrzymać się przy przytomności. Na mszy byłam w parafii, potem ogarniałam domowe zaległości, gotowałam obiad, po południu w ramach spaceru poszłyśmy z mamą do parafii odpustowej - ale już było po odpuście, wszystko poskładane na cacy. Tylko kościół taki jakby nie mój. Pełen kiczowatych malunków, które wstyd nazwać obrazami. Jeśli poziom artyzmu oddaje głębię duchową tu panującą, to nie zazdroszczę. Jak Ty tu Możesz wytrzymać?

Jaki piękny tytuł!
OdpowiedzUsuńPodobno ktoś poddawał w wątpliwość, czy Maryja umarła. 😱
O, dzięki, dawno nie słuchałam Gintrowskiego.
Nie wiem, czy warto się kłócić: umarła czy nie umarła, cierpiała przy porodzie czy nie, miała lat naście czy dzieścia (to "naście" to chyba ci, co nie wierzą, że można mieć dzieścia lat i być dziewicą :P), takie tam. Życie - jak wynika z ewangelii - miała przechlapane, a wniebowzięcie - pierwszy naprawdę pozytywny fakt Jej dotyczący - wydarzyło się na etapie zakończenia życia na ziemi.
UsuńKiedyś piosenki miały jeszcze i tekst...