poszła do Nieba i się skończyło. W końcu pozytywnie. Szkoda, że dopiero po śmierci. OK, jak Się Jest Bogiem i ma się do dyspozycji całą wieczność, to pewnie ludzkie życie przy całej jego namolnej długości nie wydaje się niczym znaczącym i można je pozwolić totalnie zmarnować, bo takie to nic. Ale jak się jest tylko człowiekiem, to skala problemu wygląda trochę inaczej jednak. Tyle że co biedny człowiek może na to poradzić.
A tymczasem ja na ziemi dziś wypiłam trzy kawy, żeby jako tako utrzymać się przy przytomności. Na mszy byłam w parafii, potem ogarniałam domowe zaległości, gotowałam obiad, po południu w ramach spaceru poszłyśmy z mamą do parafii odpustowej - ale już było po odpuście, wszystko poskładane na cacy. Tylko kościół taki jakby nie mój. Pełen kiczowatych malunków, które wstyd nazwać obrazami. Jeśli poziom artyzmu oddaje głębię duchową tu panującą, to nie zazdroszczę. Jak Ty tu Możesz wytrzymać?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.