When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

niedziela, 25 października 2026

chyba mam dość :P

 Na razie moja odpowiedź o brak czasu na emeryturze brzmi: tak, nadal brakuje czasu na wszystko. :P Ten tydzień mija mi pod znakiem odwiedzin rodziny nawiedzającej rodzinne cmentarze. I tak będzie jeszcze przez kolejny tydzień. 

W parafii dziś była niedziela poświęcenia kościoła własnego. Przy tej okazji na kazaniu dowiedziałam się, że Kościół tyle dla mnie robi(ł), szpitale budował i szkoły, stawiał uniwersytety i w ogóle, a ja za to wszystko odpłacam się czarną niewdzięcznością. I że papież, biskupi, księża i  zakonnicy są bardziej Kościołem. Cytat dosłowny. Generalnie w kazaniu chodziło o to, że cywile są? powinni być? najwyżej tylko wdzięcznymi klientami instytucji usługowej, którą jest Kościół (znaczy ci, co bardziej są Kościołem), od stuleci działający dla nich z ogromnym poświęceniem. A oni (znaczy ci, co mniej są Kościołem) tego w ogóle nie doceniają. 

Czasami myślę, że naprawdę tak jest. Nie mam pojęcia, co stało się z duchem Vaticanum II, który dawno temu wychowywał mnie do bycia Kościołem. Nie mniej czy bardziej Kościołem, tylko tak samo. Może ci, co są Kościołem bardziej, doszli w międzyczasie do wniosku, że ci, co są Kościołem mniej - fora ze dwora. I może istotnie mają rację. W każdym razie coraz mniej Kościołem się czuję. Nie wiem, czy niestety, czy stety. 

Dobra, dumaj nie dumaj, carom (ani bardziej Kościołem) nie budiesz. 

Jeszcze malowanka:



2 komentarze:

  1. Tak się zastanawiam skąd takie farmazony się biorą. I - kurczę - nigdy chyba u nas nie słyszałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie farmazony, tylko zupełnie praktyczne podejście do rzeczywistości.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.