When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

niedziela, 1 listopada 2026

cmentarnie

 i pogodowo...

Tak było za murem

a tak przed:



W tym roku nie będzie zdjęć oświetlonych cmentarzy, bo świętowanie sprowadziło mi się do roli niańkowania mamie. Od wczoraj był cyrk za cyrkiem, wieczorem byłam bliska płaczu. Wszystko było źle, wianki na grobach za płaskie, obiad bez mięsa i za krótki, a w kalendarzu za dużo spraw na listopad i za szybko je przeczytałam, i w ogóle to wymasowałam ją tak, że teraz do rana ją będzie bolało, i milion innych takich, których już nawet nie pamiętam. Dziś od rana na nowo: że źle zamroziłam mięso, bo kotlety  się posklejały i będą się rozmrażać do wieczora. Ale czekaj - protestuję - nie wiem, co tam wygrzebałaś z zamrażarki. Kotlety były pakowane pojedynczo, każdy w osobnym woreczku, z napisem: GRUBE, takie porządne, na świąteczny obiad. Nie, źle zapakowałam, moja wina i w ogóle. Oglądam tą wielką, już na wpół rozmarzniętą bryłę mięsa i okazuje się, że to były okrawki z kotletów zebrane razem i zamrożone z napisem "siekane", żeby przy chwili zrobić z tego takie kombinowane, gorsze kotlety. Przy chwili, nie we Wszystkich Świętych. Nie, nie, nie, mówi mama, to były grube kotlety, tylko ty je źle zamroziłaś, ja ci to pokażę. Wyciąga kosz i w śmieciach odszukuje karteczkę, i tryumfalnie podsuwa mi pod nos. Na karteczce wielkimi, drukowanymi literami napisane co? No, przeczytaj - proszę. SIEKANE. Mamie spada szczęka i nagle robi się cicho. No tak - przyznaje - bo ja tylko ostatnią literę przeczytałam. 

Kurtyna.

Efekt był taki, że do końca dnia miałam już z mamą św. Spokój, najświętszy ze Wszystkich  Świętych Pańskich na całej ziemi. Za to popołudnie spędziłam na smażeniu siekanych kotletów. 

No ale jak ja mam choćby myśleć w takich realiach życia o byciu świętą? Bo na kazaniu było o świętych współczesnych czasów, czyli o JP2, Wyszyńskim, Popiełuszce i dwóch wielkich mistyczkach, które spędziły życie leżąc w łóżku i żywiąc się tylko Eucharystią. Tak, myślę, że wszystkie wymienione 5 osób są idealnymi wzorami drogi świętości dla każdego słuchacza dzisiejszego kazania... 

Chciałabym kiedyś usłyszeć, że można być świętym a nawet świętą, mając na głowie całe gospodarstwo domowe, wiecznie niezadowoloną mamę, ważąc 100 kilo, nosząc na mordzie całą kolekcję syfów i systematycznie żałując, że się w ogóle urodziło. No ale chyba nie można. Trzeba być papieżem, kardynałem, męczennikiem albo mistyczką. BTW. Flaga Wojowników Maryi ukazująca ideał kobiety jako wiotkosłodką, wychudzoną istotę z buzią jak pupcia niemowlaka powinna być zakazana. Potem szuka taki jeden z drugim ideału i się dziwi. 

I chyba rzeczywiście w tym towarzystwie najbardziej realnym świętym naszych czasów jest św. Spokój...