streścić pierwsze porządne kazanie. Więc proszę bardzo. Na podstawie ewangelii o śmierci i wskrzeszeniu Łazarza. Po pierwsze, w kontekście szeroko pojętego cierpienia. Bóg nie stoi nad nami jak kat, tylko stoi koło nas i płacze. A my absolutnie nie rozumiemy, dlaczego On nie zrobił tak, żeby cierpienia nie było. Bo przecież absolutnie by mógł. I pewnie nigdy tego nie zrozumiemy. W kontekście śmierci. Jak wyżej. I że jeśli Bóg płakał nad grobem, to nie na pewno :P jest sens w wydzieraniu się na pogrzebach, że alleluja. Że ok, kiedyś pewnie się wszyscy po tamtej drugiej stronie spotkamy. Amen.
Można? Chyba można...
Piszę na exszkolnym laptopie i nie daję sobie rady z układem klawiatury i innymi ustawieniami, od których już się dawno odzwyczaiłam. Teraz muszę zrobić obiad, podlać kwiatki, iść z mamą na spacer. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze po tym wszystkim wyskoczyć na cmentarz.
Dni są od jakiegoś czasu tak ciemne i ponure, że padła mi bateria w fotopułapce i nijak nie może się naładować.
Dzięki za ten skrót kazania. Podoba mi się. I podoba mi się także to, że głoszący kazanie nie tłumaczył na siłę, dlaczego Bóg nie zapobiegł cierpieniu chociaż mógł. Bo tego się po prostu wytłumaczyć nie da.
OdpowiedzUsuń