nie wiem czemu, ale przed chwilą napisałam, że połowa marca - może z powodu pogody. Jest zimno (i sucho), nic nie chce rosnąć, sikorki wyżerają słonecznik z karmnika, mam zapchany nos, cały policzek mam w ogromnych syfach - i tak to życie płynie. Dziś pierwszy raz zaprowadziłam mamę na zabiegi, pięć zabiegów zajęło nam dwie godziny i mama to potem odchorowała. Ze szkolnych nowin - kończę wystawianie ocen maturzystom, pozostałe klasy kończą dział szósty z ośmiu, jestem już naprawdę zmęczona pracą.
Z innych - zainspirowana mb :klik: :) załączam zdjęcia kilku stron złotych myśli mojej śp. ciotki. Była wtedy uczennicą technikum, chyba trzeciej klasy, a zatem odpowiedzi udzielały 16-17-latki z ekonomika? Enjoy.




























