Nie oddawajmy się bezczynności w przekonaniu, iż jesteśmy powołani, z obawy, abyśmy nie zasnęli w grzechach, aby Książę ciemności nie zawładnął nami i nie oderwał nas od królestwa Pana.
No. Różne już widziałam i słyszałam interpretacje zdania, że wielu jest powołanych, a mało wybranych. Ale taką słyszę nader rzadko.
Zdarzało mi się słyszeć, że aby być wybranym, należy zaliczać się do jakiejś jednej czy drugiej religijnej elity i na przykład nie nosząc płaszcza w jakimś kolorze albo nie odmawiając codziennie koronki do - nie osiągnę zbawienia. Bywało, że ludzcy zwierzchnicy tym zdaniem pokrywali ludzkie decyzje na temat egzekucji tak zwanej woli Bożej na swoich podwładnych, odmawiając im wedle swego widzimisię tego, co akurat im się uwidziało. Spadaj, nie jesteś wybrany, co jeszcze chcesz. Bywało, że ktoś wpadał przez to właśnie zdanie w głęboką depresję predestynacyjną, bo co ja się tu będę, jak i tak nie jestem wybrany. Bywało.
A dziś (podobno) święty Barnaba w brewiarzu pisze coś, co obyśmy wszyscy brewiarz odmawiający zauważyli.
Niech nikt nie zamyśla zła przeciw bliźniemu swemu; nie miłujcie fałszywych przysiąg.
rozerwij wszelkie kajdany zła, rozwiąż zobowiązania wymuszonych układów, wypuść uciśnionych na wolność, rozerwij niesprawiedliwą umowę.
nie żyjcie jedynie dla siebie w przekonaniu, iż jesteście już usprawiedliwieni
usiłujmy zachowywać Boże przykazania, abyśmy znajdowali radość w spełnianiu Bożej woli. Pan będzie sądził świat "bez względu na osobę". Każdy otrzyma zapłatę za swe czyny: jeśli jest prawy, jego sprawiedliwość będzie go poprzedzać, jeśli zły, czeka go zapłata nieprawości.
Amen.



















