wspomniana wczoraj, parę innych rzeczy i podsumowanie Postu.
Niedziela zaczęła się stanowczo za wcześnie, po zmianie czasu. Na modrzewiu zasiadł drozd.
To chyba śnieżnik
wspomniana wczoraj, parę innych rzeczy i podsumowanie Postu.
Niedziela zaczęła się stanowczo za wcześnie, po zmianie czasu. Na modrzewiu zasiadł drozd.
To chyba śnieżnik
Niedzielę Palmową dawniej nazywali niedzielą kwietną, więc wszystko pasi.
Przypominam kwietny zestaw zebrany jakiś tydzień temu:
złocie, ziarnopłony, fiołki białe, przylaszczki, fiołki fioletowe, stokrotki, wrzośce, kokorycz, liście mniszka. Po wysuszeniu zamieszkały w słoiku
A ja bardzo powoli wracam do żywych po chorobie. Czuję się już lepiej, chociaż ostatnim akcentem wirusa (a może przedawkowania leków?) były atrakcje trawienne. Ale dziś dotarłam już do kościoła i palma została poświęcona
odbył się także pierwszy od tygodnia spacer - do ogrodu i z powrotem. Ale o tym może jutro?
znowu mnie ugryzła. To z Księgi Wyjścia: jak Bóg każe Mojżeszowi wyprowadzać Izraelitów z Egiptu, taki pretekst mają podać faraonowi: że Bóg chce, żeby poszli na pustynię i urządzili uroczystość ku Jego czci. Ciekawa sugestia. I pewnie jakoś się wiąże z paschalnym aspektem Postu. Uroczystość na pustyni.
Taką uroczystość na pustyni przeżywał Jezus, kiedy pokonał wszystkie trzy pokusy: wygodnie żyć, dużo mieć, zrobić karierę?
Myślę, że dla mnie teraz najpokuśniejsza :P jest ta pierwsza pokusa. Pokusa św. Spokoju i bł. Pomyślności. Ale Spokoju bardziej. I zbieram się do spowiedzi, w całym zasmarkaniu i zasyfieniu - już mam dwa piękne syfy. I oczywiście jestem wiecznie cała mokra i zapocona. W T-shircie. Hormony.
A tymczasem za oknem deszcz zmywa całe zapasy śniegu i jeszcze trochę mu to zajmie.
Przeczytałam kolejny tom z kolekcji Rodziewiczówny.
No.
A teraz mnie telepie zimno. Babą być, cholera.
próbowałam dzisiaj się dowiedzieć, co to znaczy, że Post powinien mieć wymiar paschalny i niewiele konkretów znalazłam oprócz ogólnonabożnego blablabla. Znaczy tak: jasne, że Post prowadzi do Wielkanocy i ma do niej przygotować. Ale czym hm paschalny Post ma się różnić od hm poszczącego Postu? Wszystko, co znalazłam, doprawdy niczym się nie różni. Idź do spowiedzi (ze wszech miar zalecenie słuszne, ale w moich warunkach raczej doświadczenie umartwieniowe niż paschalne). Uczestnicz w nabożeństwach pokutnych, no ok, ale pokutnych, tak? Dawaj jałmużnę. Wymiar paschalny, zdaje się, ma się wyrażać w szerokim uśmiechu numer piętnaście, gdy będę tą jałmużnę dawać. :P Pość. I znowu, paschalnie jest pościć z uśmiechniętą demonstracyjnie gębą, tak? Jakoś mało mnie to przekonało. OK, w takim razie u mnie paschalny wymiar Postu zaczniemy od sprzątania i pichcenia na Wielkanoc. :P To przynajmniej jakiś prepaschalny kontekst wyraźnie jest.
I może właśnie w kontekście prepaschalnym, poszukując wiosny, która jest w końcu symbolem zmartwychwstania, udałam się na dzisiejszy spacer. Relacja na ważce. Tu przedstawiam mój najnowszy pojemnik na zbieranie roślin do czelendżu:
Znaleziska suszą się w jedynie słusznej książce i jak się wysuszą, to do nich wrócimy.