W kontekście dzisiejszych czytań o wrednych robotnikach w winnicy, od których Pan oczekiwał owoców, a oni uznali winnicę za swoją własność i z owocami wyszło jak wyszło. I Pan się nie Patyczkował, tylko Rozjechał towarzystwo równo, a znalazł Sobie inne.
Brzmi znajomo? No. To po pierwsze, Izrael wcale nie wydawał gorszych owoców niż którykolwiek współczesny Kościół. Wielu było świętych Żydów, a nawet i parę świętych Żydówek, w historii zbawienia. Było kilku całkiem przyzwoitych proroków. Rodzice Maryi. Jan Chrzciciel. Jego mamusia. Święty Józef. Apostołowie, z Piotrem na czele. I atut nie do przebicia: owocem Izraela jest Mesjasz. I przy okazji Jego Mama. Kto da więcej?
Kościół ze swoimi wszystkimi świętymi w rozrachunku procentowym (ilość świętych chrześcijan podzielić na ilość wszystkich ochrzczonych na świecie jest mniejsza niż ilość świętych Żydów podzielić przez ilość wszystkich Żydów, naród niby dzieciaty, ale nie za liczny) i w rozrachunku jakościowym, wobec braku zrodzenia Mesjasza, może się schować. Wobec różnych takich niekoniecznie owocowych zjawisk w Kościele ja bym się wcale nie zdziwiła, gdyby Bóg Powiedział: dobra, dzieciaki, pobawili się? To gdzie te moje winogrona? Nie ma? A tyle goryczy w Kościele to skąd? No to wypad.
No i będzie się działo, co Zapowiedział, a co może już i trochę niektórzy zaczynają widzieć.
Nie wiem, co Bóg Wymyśli jako następstwo dzisiejszego Kościoła, ale nie muszę wiedzieć. OK, Zapowiedział, że bramy piekielne go nie przemogą. Ale nic nie Mówił o ludzkich wyborach. Poza tym Kościół, jaki znamy teraz, wcale nie musi być ostateczną formą istnienia Kościoła i sądząc z Apokalipsy wcale nie jest, będzie coś zupełnie innego. (Poza tym uważam, że każda, nawet najlepiej wybrana śmietanka z czasem spleśnieje - i nie wiem, czy nawet w Niebie uda się Mu zachować stan idealny... na długo - no ale to Jego problem, nie mój. Może istotnie Ma lepsze lodówki.)
Także ten. Jeśli nawet aniołom nie Przepuścił, na co my liczymy?
Ja na przykład, jak patrzę na całą swoją historię, myślę, że nic w moim życiorysie Bogu się nie podobało, jakkolwiek się starałam i jakiekolwiek miałam mniemania. Tak mi wynika z tej historii. Cokolwiek chciałam Mu najszczerzej dać - poszło w piach. A goryczy zostało od cholery. Rozpirzyć to wszystko raz i może kto inny będzie Mu się podobał bardziej. Jeśli o mnie chodzi.
Z rzeczy niebiblijnych.
To wyżej to moja ogrodowa kolekcja sikor, świętemu Franciszkowi by się podobała. W bonusie zięba, mazurek i dzięcioł.
Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. I jeszcze trochę se poczeka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.