When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

wtorek, 3 listopada 2026

na razie ostatnie

 cmentarzowe zdjęcia. Po łikendzie pewnie trzeba będzie raz jeszcze przejechać się po cmentarzach i posprzątać chryzantemy, bo mają być przymrozki w nocy. I wtedy może zrobię jeszcze jakieś artystyczne cmentarzowe zdjęcia, bo chyba będę już bez mamy. A tak to nieustannie trzeba jej pilnować i nie da się zejść z alejki. No, w każdym razie kilka cmentarzowych zdjęć z dzisieja:





A tak się kiedyś stroiło groby na Wszystkich Świętych. 


Moja pani od biologii z podstawówki błagała tylko na wszystkie świętości, żeby nie używać do tego widłaków. Bo zdarzało się. 
Niektórzy wykładali zieleniną tylko brzegi grobu, zwłaszcza jeśli grób był większy. Na środku układano krzyżyk z czerwonych owoców dzikiej róży. Przy nim leżało kilka małych, okrągłych wianuszków częściej z barwinka, rzadziej z mchu płonnika, czasami z powkładanymi suszkami, nieśmiertelnikami znaczy, żeby  było kolorowo. Do tego jakiś znicz w szklanej czy glinianej miseczce, bez przykrycia. I to był standard. 

A dziś? Właśnie odebrałam telefon od rozżalonej Pani, która pokłóciła się z rodziną o to, że postawili na grobie jej rodziców za małą chryzantemę w doniczce. Chyba za słabo wyraziłam swoje zrozumienie. 

Cóż. 

Kawo - z - mlekiem. Dzięki za linka, ten filmik jest bardzo długi i jak dotąd większość rzeczy wiedziałam. Jak dobrnę do końca i przy okazji recenzji kolejnego czytadła odniosę się do niego szerzej, ok?

Na razie wróciłam do malowanki.


Jeszcze ze dwa dni. 

1 komentarz:

  1. Mojej siostrzenicy (lat 15) opowiadałam, gdy byłyśmy na cmentarzu, o tych starych zniczach. Pokazałam jej nawet jeden na jakimś grobie. Mocno się zdziwiła. "Takie? Bez żadnego przykrycia? Nie gasły wam?". No nie gasły... Przynajmniej przy znośnej pogodzie... M.

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.