When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

piątek, 23 października 2026

jedynie bezpieczne miejsce uprawy kaktusów

 :)


tia. Przy okazji kupowania sekatora znalazłam promocję na kaktusy, trzy złote sztuka. 


Wylądowały w przestrzeni zamkniętej.




Przy okazji przedstawiam stan aktualny pojemnika szklanego z roślinami, który dostałam na odejście z pracy w czerwcu:


Bluszcz zdechł całkowicie, kalanchoe odbija z jednej strony, zielistka szaleje, a to-kolorowe (fitonia) jakoś daje radę. Jak pójdzie kaktusom, zobaczymy. W każdym razie zrezygnowałam z zamykania pojemników, bo nawet projektowi Biosfera nie udało się zamknąć życia w kapsule. 

Kolejny etap malowanki (jakże ona mi się podoooba)

Istnieje hipoteza, że parasolka płonie, a ten pan z boku to strażak. :)))

Tymczasem dziś za oknem akurat piękna pogoda i szpaki - chyba zbierające się do odlotu.







Wyciągnęłam lepszy aparat fotograficzny i udałam się na pierwszy spacer emerytki. Jak mi dooobrze na tej emeryturze...


Szczegóły za chwilę na ważce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.