When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

26 września 2026

jesiennieje

 

nie, ta pani nie wisi na szubienicy :P jakby co.  A  w ogóle to już widzę, że będę upraszczać ten obrazek.

Poza tym ciągle jest zimno, chociaż może i ciut cieplej niż w najgorszym momencie września. Dziś usmażyłam kotlety siekane na 4 najbliższe obiady, nie że ciurkiem, tylko zamrożę i będę wyciągać. Planuję analogiczną akcję pierogową. Kończę powoli sezon przetwórczy - mieszanką warzywną do zimowych zup :klik:. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi, zdrowie dopisze, w poniedziałek pojadę na cmentarz - dziś są urodziny taty, a w poniedziałek rocznica śmierci dziadka, taty mamy. Chciałabym wyskoczyć rekreacyjnie do Lbl, nie do końca wierzę [/eufemizm], że się uda. Zostało mi jeszcze dwóch specjalistów z mamą na ostatnie wrześniowe dni, a na początku października muszę dopilnować rejestracji na koniec marca do pani od osteoporozy. 

I  byle do wiosny. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.