nie, ta pani nie wisi na szubienicy :P jakby co. A w ogóle to już widzę, że będę upraszczać ten obrazek.
Poza tym ciągle jest zimno, chociaż może i ciut cieplej niż w najgorszym momencie września. Dziś usmażyłam kotlety siekane na 4 najbliższe obiady, nie że ciurkiem, tylko zamrożę i będę wyciągać. Planuję analogiczną akcję pierogową. Kończę powoli sezon przetwórczy - mieszanką warzywną do zimowych zup :klik:. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi, zdrowie dopisze, w poniedziałek pojadę na cmentarz - dziś są urodziny taty, a w poniedziałek rocznica śmierci dziadka, taty mamy. Chciałabym wyskoczyć rekreacyjnie do Lbl, nie do końca wierzę [/eufemizm], że się uda. Zostało mi jeszcze dwóch specjalistów z mamą na ostatnie wrześniowe dni, a na początku października muszę dopilnować rejestracji na koniec marca do pani od osteoporozy.
I byle do wiosny. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.