When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

poniedziałek, 2 listopada 2026

obiecałam

 streścić pierwsze porządne kazanie. Więc proszę bardzo. Na podstawie ewangelii o śmierci i wskrzeszeniu Łazarza. Po pierwsze, w kontekście szeroko pojętego cierpienia. Bóg nie stoi nad nami jak kat, tylko stoi koło nas i płacze. A my absolutnie nie rozumiemy, dlaczego On nie zrobił tak, żeby cierpienia nie było. Bo przecież absolutnie by mógł. I pewnie nigdy tego nie zrozumiemy. W kontekście śmierci. Jak wyżej. I że jeśli Bóg płakał nad grobem, to nie na pewno :P jest sens w wydzieraniu się na pogrzebach, że alleluja. Że ok, kiedyś pewnie się wszyscy po tamtej drugiej stronie spotkamy. Amen.

Można? Chyba można...

Piszę na exszkolnym laptopie i nie daję sobie rady z układem klawiatury i innymi ustawieniami, od których już się dawno odzwyczaiłam. Teraz muszę zrobić obiad, podlać kwiatki, iść z mamą na spacer. Nie wiem, czy uda mi się jeszcze po tym wszystkim wyskoczyć na cmentarz. 

Dni są od jakiegoś czasu tak ciemne i ponure, że padła mi bateria w fotopułapce i nijak nie może się naładować. 

1 komentarz:

  1. Dzięki za ten skrót kazania. Podoba mi się. I podoba mi się także to, że głoszący kazanie nie tłumaczył na siłę, dlaczego Bóg nie zapobiegł cierpieniu chociaż mógł. Bo tego się po prostu wytłumaczyć nie da.

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.