ojjj, strrrrrasznie strrraszny, Druga w moim życiu przeczytana książka Rodziewiczówny.
Oczywiście, że Straszny De, zwany także Słoneczkiem Naszym, ma ksywkę po tej właśnie książce. A sama książka lekka i przyjemna w czytaniu, z niewielkim moralistycznym smrodkiem. I trochę się zastanawiam, czy Bóg nas nie traktuje tak właśnie. I czy nie wpadnie Mu czasem do Głowy, że równie dobrze Może nas w ten sposób wychować, jak i połamać.
A po numerach idzie tak:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.