When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

08 października 2026

kalejdoskop botanika - koniec września

 rdest, cykoria, rdestówka, lnica, szarłat, kwiat bluszczu, szyszka chmielu, kawałek kwiatostanu różowej tawuły i pierwszy żółty liść jesionu. Wszystko, co zdołałam zebrać po drodze z domu do najbliższego supermarketu :P.

Po wysuszeniu:


I kilka zdjęć:








I ostatni reportaż z malowanki-numerowanki:


Dziś wykorzystałam ostatni ciepły dzień i pobiegłam na ogród (dlatego jutro będę smażyć placki z jabłek, hehe). Przy okazji zebrałam pierwsze październikowe roślinki:


Na górze liście brzozy i berberysu, na dole winobluszcz, żółtlica, pożółkły dziurawiec, marcinki i rukola. Kwitnąca. Poszły się suszyć. 


2 komentarze:

  1. Też chciałam dzisiejszy ostatni ciepły dzień wykorzystać na prace w ogrodzie, ale było chyba niskie ciśnienie, bo chodziłam senna i niemrawa. Kopać nie miałam siły i jedynie sekator zapewnił mi jako takie poczucie sprawczości (wycinałam bluszcz i nadmiernie wybujałą hortensję pnącą). Sekator to moje ulubione narzędzie ogrodnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego muszę kupić nowy. :) sekator. Tamten się wysłużył.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.