warzywnej
i owocowej
Jeszcze tylko zamarynuję paprykę, zasypię cukrem pigwę, a solą mieszankę warzywną - i koniec na ten rok.
Tymczasem już trzeci raz w tym tygodniu polowałam na spowiedź. Dwa razy spowiadał Straszny Dziadunio - a ja nie czuję potrzeby tłumaczenia się, po jaką cholerę znowu przylazłam do spowiedzi - a za trzecim razem konfesjonał był pusty w czasie dyżuru. Ludzie siedzieli, siedzieli, zaglądali do konfesjonału, czy może jednak ktoś w nim jest, odchodzili. Nie wiem. Może należy rozważyć opcję płatności za spowiedź, przy czym płatności dokonuje się po fakcie w kwocie uzależnionej od jakości hm usługi? Może wtedy nie byłoby problemu pustych konfesjonałów, a szafarze wielebni może by choć trochę zawalczyli o hm klienta? Rozmarzyłam się.
A tak przy okazji. Będąc od dwóch tygodni bezrobotną oczekującą na decyzję ZUS :P doszłam do wniosku, że muszę zadbać o niedzielę. Bo mi się za bardzo wtapia w cały tydzień. Na początek postanowiłam poświęcić więcej niedzielnego czasu na utrzymywanie kontaktów społecznych. Listy, telefony, takie tam. Więc drżyjcie.












Drżę 😁
OdpowiedzUsuńList do Ciebie już nawet istnieje... :)
UsuńTo się znajomi zdziwią :P
OdpowiedzUsuńByleby nie zaczęli nadużywać... :P
UsuńWiesz, bo może oni wychodzą ze słusznego poniekąd założenia, że księdza w konfesjonale nie ma, ale Pan Bóg jest - zawsze i bez wyjątku. Albo podążając za tryndami wszechobecnego Kapitalizmu ( który jakby nie patrzał, jest najbardziej popularną religią na calutkim świecie ) , zastosowali samoobsługę. Kliencie spowiadaj się sam/sobie.
OdpowiedzUsuńChętnie podrżę z takiego powodu.
Gdyby podążali za tryndami kapitalizmu, to za darmo by nigdy nikt nie siedział. :P A czasem jednak siedzi.
Usuń1. nie mam Twojego adresu i 2. nie wiem, o czym mogłabym do Ciebie pisać... trochę mało Cię znam.
Ja sobie zinterpretowałam, że i Twoje pisanie na blogu należy do "takiego tam". Spokojnie.
Usuńa nie, blog w niedzielę bywa na ostatnim miejscu, chyba że się we mnie akurat coś zagotuje :P
UsuńU mnie na razie tylko śliwki - w piekarniku. Tam bezpieczniej, bo nie muszę stale pilnować i mieszać. (Te w garnku przywarły).
OdpowiedzUsuńMi z piekarnika wychodzą przypalone i gorzkawe... wolę mieszać.
Usuń