When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

12 września 2026

w przetwórni

 warzywnej







i owocowej







Jeszcze tylko zamarynuję paprykę, zasypię cukrem pigwę, a solą mieszankę warzywną - i koniec na ten rok. 

Tymczasem już trzeci raz w tym tygodniu polowałam na spowiedź. Dwa razy spowiadał Straszny Dziadunio - a ja nie czuję potrzeby tłumaczenia się, po jaką cholerę znowu przylazłam do spowiedzi - a za trzecim razem konfesjonał był pusty w czasie dyżuru. Ludzie siedzieli, siedzieli, zaglądali do konfesjonału, czy może jednak ktoś w nim jest, odchodzili. Nie wiem. Może należy rozważyć opcję płatności za spowiedź, przy czym płatności dokonuje się po fakcie w kwocie uzależnionej od jakości hm usługi? Może wtedy nie byłoby problemu pustych konfesjonałów, a szafarze wielebni może by choć trochę zawalczyli o hm klienta? Rozmarzyłam się. 

A tak przy okazji. Będąc od dwóch tygodni bezrobotną oczekującą na decyzję ZUS :P doszłam do wniosku, że muszę zadbać o niedzielę. Bo mi się za bardzo wtapia w cały tydzień. Na początek postanowiłam poświęcić więcej niedzielnego czasu na utrzymywanie kontaktów społecznych. Listy, telefony, takie tam. Więc drżyjcie. 

10 komentarzy:

  1. Wiesz, bo może oni wychodzą ze słusznego poniekąd założenia, że księdza w konfesjonale nie ma, ale Pan Bóg jest - zawsze i bez wyjątku. Albo podążając za tryndami wszechobecnego Kapitalizmu ( który jakby nie patrzał, jest najbardziej popularną religią na calutkim świecie ) , zastosowali samoobsługę. Kliencie spowiadaj się sam/sobie.

    Chętnie podrżę z takiego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby podążali za tryndami kapitalizmu, to za darmo by nigdy nikt nie siedział. :P A czasem jednak siedzi.
      1. nie mam Twojego adresu i 2. nie wiem, o czym mogłabym do Ciebie pisać... trochę mało Cię znam.

      Usuń
    2. Ja sobie zinterpretowałam, że i Twoje pisanie na blogu należy do "takiego tam". Spokojnie.

      Usuń
    3. a nie, blog w niedzielę bywa na ostatnim miejscu, chyba że się we mnie akurat coś zagotuje :P

      Usuń
  2. U mnie na razie tylko śliwki - w piekarniku. Tam bezpieczniej, bo nie muszę stale pilnować i mieszać. (Te w garnku przywarły).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z piekarnika wychodzą przypalone i gorzkawe... wolę mieszać.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.