wspomniana wczoraj, parę innych rzeczy i podsumowanie Postu.
Niedziela zaczęła się stanowczo za wcześnie, po zmianie czasu. Na modrzewiu zasiadł drozd.
A pod nogami ziarnopłony
i złocie wśród pierwszych przetaczniczków
jasnota różowa
a na drzewie ooo magnolia już kwitnie :)
i latają cytrynki
i rozwijają się pierwsze mirabelki
I tak doczłapałam do ogrodu. Pierwsze przylaszczki przekwitają
inne zaczynają dopiero
a barwinek jeszcze u mnie nic a nic. Wrzośce kwitną, różowe i białe
Moje sasanki dopiero zaczynają wyłazić
fiołki w rozkwicie
siedmiolatka żyje
szczypiorek też
z kwiatków jeszcze - krokusy. Mówiłam, że jak żółte przekwitną, to będą białe i niebieskie?
To chyba śnieżnik
iryski
forsycja zakwitnie za dwa dni
krokusy z innej perspektywy
a to liście zimowitów. Zakwitną jesienią.
W modraszkowej budce modraszki
w mazurkowej - mazurki, ale nie ścigałam ich z aparatem, bo płochliwe są. Raniuszków tym razem nie było, ale mój wypad do ogrodu trwał ledwie kilkanaście minut. Widziałam też przylatujące bociany, ale nie dały się zdjąć.
A te przylaszczki to nie moje.
Myślałam o ludziach, którzy tu kiedyś mieszkali. Pod domem stoi ławka - ile wieczorów na niej przesiedzieli. Czy kiedyś ich spotkam. Czy zaprosiliby mnie, żebym usiadła z nimi.
Za późno się urodziłam, wiem.
Przechodząc do podsumowania Postu. Realizowałam kilka zadań, niektóre okazały się trudniejsze od innych. Bodaj najtrudniej przychodziło mi powiedzenie komuś czegoś miłego. :P Jak to jest, że niemiłe rzeczy mówi się bez problemów, no. Inne trudne zadanie to zatrzymanie się na chwilę - ani razu nie udało mi się wypauzować choćby na kwadrans. Pięć minut? Góra. Z zadań łatwych - zauważanie rzeczy, za które bym mogła/chciał podziękować. Szukanie dobrych rzeczy w internecie. Ze średnich - modlitwę za ludzi, którzy mnie z różnych względów fffkurzają, mam przećwiczoną od lat. :P Podsumowując. Post pokazał mi znowu, z czym mam największy problem: z komunikacją i z zagonieniem.
Przy tej właśnie okazji przepraszam Wszystkich, którzy przysłali mi życzenia świąteczne (Olu, dziękuję, Ann, dziękuję) i Wszystkich, którzy czekają na życzenia ode mnie. W tym roku nie dam rady. Jeszcze nie wstałam do końca po chorobie, przygotowania przedświąteczne już zawaliły mi się na głowę, jutro mam jeszcze ostatnie wizyty lekarzowe z mamą - ale obiecuję, że napiszę do Was wszystkich jeszcze przed Zielonymi Świątkami. :))) No bo czemu niby nie można wysyłać ludziom życzeń z okazji Zesłania Ducha Świętego?
No właśnie.
No właśnie. Na Zielone Świątki będzie w sam raz 😀 Albo jeszcze później. Nic na siłę. A sił to Ci życzę na okres przed- i świąteczny. A te nie Twoje, to nie sasanki?
OdpowiedzUsuń