When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

30 marca 2026

wyprawa do ogrodu

 wspomniana wczoraj, parę innych rzeczy i podsumowanie Postu. 

Niedziela zaczęła się stanowczo za wcześnie, po zmianie czasu. Na modrzewiu zasiadł drozd.




A pod nogami ziarnopłony


i złocie wśród pierwszych przetaczniczków


jasnota różowa


a na drzewie ooo magnolia już kwitnie :)


i latają cytrynki


i rozwijają się pierwsze mirabelki


I tak doczłapałam do ogrodu. Pierwsze przylaszczki przekwitają


inne zaczynają dopiero


a barwinek jeszcze u mnie nic a nic. Wrzośce kwitną, różowe i białe



Moje sasanki dopiero zaczynają wyłazić


fiołki w rozkwicie


siedmiolatka żyje


szczypiorek też


z kwiatków jeszcze - krokusy. Mówiłam, że jak żółte przekwitną, to będą białe i niebieskie?




To chyba śnieżnik


iryski


forsycja zakwitnie za dwa dni


krokusy z innej perspektywy


a to liście zimowitów. Zakwitną jesienią.


W modraszkowej budce modraszki



w mazurkowej - mazurki, ale nie ścigałam ich z aparatem, bo płochliwe są. Raniuszków tym razem nie było, ale mój wypad do ogrodu trwał ledwie kilkanaście minut. Widziałam też przylatujące bociany, ale nie dały się zdjąć.

A te przylaszczki to nie moje.



Zdjęcie zrobiłam przez płot - rosną w zarośniętym eks-ogrodzie przy domku, w którym od lat nikt nie mieszka. Na płocie pojawiło się zresztą ogłoszenie, że na sprzedaż. Więc zaraz ktoś kupi, wyburzy dom, zaora ogród, postawi wielkie, brzydkie domisko, a dookoła posieje trawnik. 

Myślałam o ludziach, którzy tu kiedyś mieszkali. Pod domem stoi ławka - ile wieczorów na niej przesiedzieli. Czy kiedyś ich spotkam. Czy zaprosiliby mnie, żebym usiadła z nimi. 

Za późno się urodziłam, wiem. 


Przechodząc do podsumowania Postu. Realizowałam kilka zadań, niektóre okazały się trudniejsze od innych. Bodaj najtrudniej przychodziło mi powiedzenie komuś czegoś miłego. :P Jak to jest, że niemiłe rzeczy mówi się bez problemów, no. Inne trudne zadanie to zatrzymanie się na chwilę - ani razu nie udało mi się wypauzować choćby na kwadrans. Pięć minut? Góra. Z zadań łatwych - zauważanie rzeczy, za które bym mogła/chciał podziękować. Szukanie dobrych rzeczy w internecie. Ze średnich - modlitwę za ludzi, którzy mnie z różnych względów fffkurzają, mam przećwiczoną od lat. :P Podsumowując. Post pokazał mi znowu, z czym mam największy problem: z komunikacją i z zagonieniem. 

Przy tej właśnie okazji przepraszam Wszystkich, którzy przysłali mi życzenia świąteczne (Olu, dziękuję, Ann, dziękuję) i Wszystkich, którzy czekają na życzenia ode mnie. W tym roku nie dam rady. Jeszcze nie wstałam do końca po chorobie, przygotowania przedświąteczne już zawaliły mi się na głowę, jutro mam jeszcze ostatnie wizyty lekarzowe z mamą - ale obiecuję, że napiszę do Was wszystkich jeszcze przed Zielonymi Świątkami. :))) No bo czemu niby nie można wysyłać ludziom życzeń z okazji Zesłania Ducha Świętego? 

No właśnie. 

1 komentarz:

  1. No właśnie. Na Zielone Świątki będzie w sam raz 😀 Albo jeszcze później. Nic na siłę. A sił to Ci życzę na okres przed- i świąteczny. A te nie Twoje, to nie sasanki?

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.