When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

19 lutego 2026

no i Post

 próbowałam dzisiaj się dowiedzieć, co to znaczy, że Post powinien mieć wymiar paschalny i niewiele konkretów znalazłam oprócz ogólnonabożnego blablabla. Znaczy tak: jasne, że Post prowadzi do Wielkanocy i ma do niej przygotować. Ale czym hm paschalny Post ma się różnić od hm poszczącego Postu? Wszystko, co znalazłam, doprawdy niczym się nie różni. Idź do spowiedzi (ze wszech miar zalecenie słuszne, ale w moich warunkach raczej doświadczenie umartwieniowe niż paschalne). Uczestnicz w nabożeństwach pokutnych, no ok, ale pokutnych, tak? Dawaj jałmużnę. Wymiar paschalny, zdaje się, ma się wyrażać w szerokim uśmiechu numer piętnaście, gdy będę tą jałmużnę dawać. :P Pość. I znowu, paschalnie jest pościć z uśmiechniętą demonstracyjnie gębą, tak? Jakoś mało mnie to przekonało. OK, w takim razie u mnie paschalny wymiar Postu zaczniemy od sprzątania i pichcenia na Wielkanoc. :P To przynajmniej jakiś prepaschalny kontekst wyraźnie jest.

I może właśnie w kontekście prepaschalnym, poszukując wiosny, która jest w końcu symbolem zmartwychwstania, udałam się na dzisiejszy spacer. Relacja na ważce. Tu przedstawiam mój najnowszy pojemnik na zbieranie roślin do czelendżu:



Dzisiejszy zbiór do czelendżu z drugiej połowy lutego: 
Na górze: gałązka jałowca sabińskiego i trochę odrośniętej zielonkawej trawy. Na dole od lewej: owocostan grabu, zeszłoroczne owocostany babki zwyczajnej, trochę mchu, nasiona powojnika i dwa wiosenne listki ziarnopłonu. Jako pierwszy znak przedwiośnia i zapowiedź Paschy, czemu nie. 

Znaleziska suszą się w jedynie słusznej książce i jak się wysuszą, to do nich wrócimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.