wrzesień mam pod znakiem latania z mamą po lekarzach i przyległościach. Na początku września miałam w kalendarzu takich wyjść zapisanych siedem. Teraz mam sześć skreślonych, minionych znaczy, i trzy do zrobienia. Modlę się, żeby nic już nie doszło, bo jestem bliska zakwitnięcia. Do tego na początku października muszę iść do przychodni i już rejestrować mamę na marzec na kontrolę. O łażeniu po aptekach w ogóle lepiej zmilczeć.
Tymczasem przyszła jesień, ochłodziło się, pada deszcz. Żal mi lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.