When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

15 września 2026

komedia pomyłek

 



czyli listy może i potrafię pisać, ale zaklejanie kopert zupełnie mi nie wychodzi :).

Poza tym mam milion rzeczy do zrobienia na przeciętny dzień. Na ogród docieram zwykle koło 16.00. I jest ładnie.










Przetwórnia w działaniu. Ostatnio marynowałam paprykę, w planie przerabianie pigwy. Koniec tygodnia znowu z mamą u lekarzy. Tyle dobrego, że  udało mi się dotrzeć do cywilizowanej spowiedzi ostatnio i nie zostałam okrzyczana za fakt, że przyszłam. Ot, niezwykłość jaka. 

PT Czytelników spoza Lubelszczyzny spieszę poinformować, że NAPRAWDĘ mamy po cztery alerty okołowojenne niemal każdej nocy, zwykle w okolicach 4.00. I tak, bardzo nas to fffkurza. I jak naprawdę coś by się zaczęło dziać, nikt z Lubelszczyzny w żadne zagrożenie nie uwierzy. 

2 komentarze:

  1. Niestety trudno mi się zachwycać moim ogrodem (chociaż obiektywnie patrząc jest piękny), bo głównie widzę w nim przytłaczającą ilość rzeczy do zrobienia. Powinnam się chyba nazywać Mrs Worry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz na tę część, którą akurat zrobiłaś, i nią się zachwycaj...

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.