ostatnie przepychanki o oceny, ostatnie ustalenia na sierpień - i właśnie do mnie dotarło, że nie mogę jeszcze powiedzieć ufff, bo skończyłam na razie tylko lekcje, a nie pracę. :P Teraz odbieram ostatni urlop, znaczy wakacje, potem w sierpniu przyjdzie trochę popracować, 31 sierpnia rozwiązuję umowę, potem dopiero emerytura. Dziś wywalałam wszystkie nagromadzone pliki z pracowego konta, czyściłam klasrum, wywalałam elektroniczną pocztę - przy okazji wspominając pandemiczne czasy, które - chcąc nie chcąc - bezpowrotnie zmieniły polską oświatę. Między innymi. Miałam też okazję poznać dziś kolegę, który prawdopodobnie przyjdzie na moje pracowe miejsce.
I tak w ogóle to najchętniej odeszłabym już jutro. A muszę jeszcze ten sierpień przeżyć. Jakoś.
no i jak się zamyka drzwi to trochę żal? człowiek dziadziaje bez pracy...
OdpowiedzUsuń1. którego słowa nie rozumiesz w sformułowaniu "proszę podpisywać komentarze"?
Usuń2. ni cholery nie żal, chciałabym skończyć w tej chwili i nawet nie splunąć za siebie.
3. zdziadzienie mi nie grozi, a zbabieć dawno zdążyłam. Nie cierpię kontaktów towarzyskich, mam ludziofobię, jestem gruba, stara, brzydka, pryszczata, zamierzam zamknąć się w ogrodzie i warczeć na przechodniów. O.
no to powodzenia w tych planach
OdpowiedzUsuń