ostatnie przepychanki o oceny, ostatnie ustalenia na sierpień - i właśnie do mnie dotarło, że nie mogę jeszcze powiedzieć ufff, bo skończyłam na razie tylko lekcje, a nie pracę. :P Teraz odbieram ostatni urlop, znaczy wakacje, potem w sierpniu przyjdzie trochę popracować, 31 sierpnia rozwiązuję umowę, potem dopiero emerytura. Dziś wywalałam wszystkie nagromadzone pliki z pracowego konta, czyściłam klasrum, wywalałam elektroniczną pocztę - przy okazji wspominając pandemiczne czasy, które - chcąc nie chcąc - bezpowrotnie zmieniły polską oświatę. Między innymi. Miałam też okazję poznać dziś kolegę, który prawdopodobnie przyjdzie na moje pracowe miejsce.
I tak w ogóle to najchętniej odeszłabym już jutro. A muszę jeszcze ten sierpień przeżyć. Jakoś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.