When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

11 czerwca 2026

filmik i wianki

 

Chyba fajny. 

Wianków zrobiłam w tym roku w sumie 20, ale kilka wydałam natychmiast po zrobieniu i na zdjęciu (oprócz mumaka, którego ciągle jeszcze nie oswoiłam, i oprócz makutry, w której chwilowo ucieram różę) nie ma wszystkich wianków.


W międzyczasie była normalna praca, potem - krótka bo krótka - rada, zaraz idę na wieczorną mszę. Deszcz padał u nas tylko nad ranem i rano - i jest go zdecydowanie za mało ciągle, tak popadało na zasadzie lepszy rydz niż nic. Kilka deszczowych zdjęć z drogi do pracy zaraz będzie na ważce. 

A mama dziś ma nastrój jęcząco-zbuntowany, czyli na przykład po sklepach (sama) łaziła, ale do kościoła (ze mną) się nie wybiera. Nietypowe trochę, ale.

Jeszcze 10 dni i zakończenie roku. Dostałam dziś na dziennik wiadomość od mamy pewnego ucznia, z którym (i z rzeczoną mamą) rok temu przepychałam się o stopnie na koniec. Więc jak zobaczyłam, że mam od niej wiadomość, zareagowałam gęsią skórką i mdłościami. Okazało się, że to tylko zwolnienie z lekcji. :P Pozdrowienia dla wszystkich nauczycieli wystawiających końcowe oceny. 

2 komentarze:

  1. Piękne te wianuszki. A filmik skojarzył mi się z czołówką jakiejś starej dobranocki dla dzieci. Może nawet świątecznej, bo ta melodyjka przywodzi mi na myśl bombki na choince :)

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.