Chyba fajny.
Wianków zrobiłam w tym roku w sumie 20, ale kilka wydałam natychmiast po zrobieniu i na zdjęciu (oprócz mumaka, którego ciągle jeszcze nie oswoiłam, i oprócz makutry, w której chwilowo ucieram różę) nie ma wszystkich wianków.
W międzyczasie była normalna praca, potem - krótka bo krótka - rada, zaraz idę na wieczorną mszę. Deszcz padał u nas tylko nad ranem i rano - i jest go zdecydowanie za mało ciągle, tak popadało na zasadzie lepszy rydz niż nic. Kilka deszczowych zdjęć z drogi do pracy zaraz będzie na ważce.
A mama dziś ma nastrój jęcząco-zbuntowany, czyli na przykład po sklepach (sama) łaziła, ale do kościoła (ze mną) się nie wybiera. Nietypowe trochę, ale.
Jeszcze 10 dni i zakończenie roku. Dostałam dziś na dziennik wiadomość od mamy pewnego ucznia, z którym (i z rzeczoną mamą) rok temu przepychałam się o stopnie na koniec. Więc jak zobaczyłam, że mam od niej wiadomość, zareagowałam gęsią skórką i mdłościami. Okazało się, że to tylko zwolnienie z lekcji. :P Pozdrowienia dla wszystkich nauczycieli wystawiających końcowe oceny.

Piękne te wianuszki. A filmik skojarzył mi się z czołówką jakiejś starej dobranocki dla dzieci. Może nawet świątecznej, bo ta melodyjka przywodzi mi na myśl bombki na choince :)
OdpowiedzUsuń