teraz zaczyna się najgorszy czas w roku szkolnym: poprawianie, papierowanie, nasiadówki. Zamknąć oczy, zatkać uszy i przelecieć na oślep do końca. Na domiar złego :P w tym samym czasie kończy się oktawa Bożego Ciała, której przecież nie ma :P (ale jak zwykle z tej okazji występuje zapotrzebowanie na wianki) - i tym sposobem mam jednego dnia pracę, radę, wianki i muszę zdążyć przed 18.00.
Zielsko już w większości przyniosłam
ale wianki będę wić jutro, żeby nie zdechły. BTW u nas deszczu nie ma, ksiądz jutro więcej wody na święcenie tych wianków wyleje niż dziś z nieba spadło. I mam szczerą nadzieję, że to ostatni raz ten końcoworoczny zapieprz. I że za rok będę mieć więcej czasu na świętowanie końca oktawy, której nie było. :P
Kupiłam nowego mumaka i okazało się, że w fabryce zalali w sitkach od kawy te dziurki, którymi powinna lecieć woda zaparzająca kawę. Nie chce mi się składać reklamacji, pójdę jutro do złotnika (albo na dniach, jutro chyba nie dam rady...) i poproszę o przewiercenie mikrodziurek w środku sitka. Poza tym kawa jest bardzo smaczna, taka jak z prawdziwej kawiarni. Tyle że patałachy zalali odpływ. I mumak mi oczywiście jak zwykle sikał na stół.
Poza tym mam filmik z ususzonego majowego kalejdoskopu, ale nie mam kiedy go wrzucić na YT. I nazbierałam roślinki na kalejdoskop czerwcowy i już się suszą.
Co my tu mamy.... na górze pięciornik, irys i orliki. Na dole skalnice, bławatki, rogownica, czarny bez, rumianki, jaśmin, żurawka, ligustr, ta jak jej tam nie saletra :P tylko LUCERNA :) i na końcu szczaw.
I mój prywatny ogrodowy smok, a właściwie smoczyca:
A filmik muszę niebawem wrzucić, ok. Ale naprawdę chwilowo nie wyrabiam. Do tego jak zawsze przy tej pogodzie (chce padać a nie może) pęka mi łeb.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.