czasu, siły ani nastroju, żeby cokolwiek pisać. Brakuje mi mniej więcej 7 godzin w każdej kolejnej dobie. Urywam sen, nie wyrabiam, mama budzi mnie rano z oczekiwaniami ("ty już byłaś w sklepie?" Nie, właśnie wstałam.") Ostatnio znowu mój wieczór pracy trwa do 1.00 w nocy i to systematycznie. I to są, proszę was, moje wakacje.
Nie że mam coś przeciwko, ale chciałabym mieć więcej czasu po prostu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.