When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

01 lipca 2026

nawałnica

 po tych upałach, zalało mi kawałek podłogi, bo nie mogłam się zdecydować, czy zamknąć okno, czy nie. Bo w domu jest dalej 30 stopni. Innym pozalewało więcej, mamie zalało zabudowany balkon (zabudowa wyraźnie rdzewieje i któregoś dnia prawdopodobnie zawali  się to wszystko i spadnie komuś na łeb, mam nadzieję, że nie będę wtedy właścicielką tego mieszkania...), gdzieś tam było parę pożarów, boję się myśleć, co mi połamało w ogrodzie. 

Z sukcesów zapisałam mamę na kolejną serię zabiegów na przełomie lipca i sierpnia, co nie było wcale takie proste. Z ostatnich pomysłów mamy. Mówię, że muszę niedługo zrobić zdjęcie i wyrobić nowy dowód, bo stary kończy ważność (tia, jeszcze i to). Na co mama: po co ci dowód, teraz nie trzeba mieć dowodów. Przytoczyłam jej kilka ostatnich sytuacji, kiedy dowodu od niej ktoś chciał i z niechęcią zgodziła się, że jednak dowód mieć trzeba. Ale po co ci zdjęcie, przecież masz jakieś stare - ciągnęła zbuntowaną argumentację w temacie zdjęciowo-dowodowym. Ale mamo, nie przyjmą mi starego zdjęcia, właśnie po to wydaje się nowy dowód, żeby człowiek wyglądał na zdjęciu mniej więcej aktualnie, nie tak, jak 10 lat temu - tłumaczyłam. Nie jestem pewna, czy uwierzyła, czy może w skrytości uważa wymianę dowodu za moją fanaberię. Można? Oj można. 

A więc do kolekcji znajomych, którzy nie wiedzą o podstawowych obowiązkach obywatela (i pracownika) dołączam mamę, która nie wie, że trzeba mieć dowód osobisty. Cóż. Mama przynajmniej ma 86 lat. W kolekcji siedzą od kilku lat duuużo młodsze indywidua. Pozdrawiam. 

1 komentarz:

  1. U nas też popadało, ale na szczęście nic nie jest zalane🙂

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.