When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

15 czerwca 2026

połowa czerwca

 i ja już nie mogę. Dziś wypełniałam - mam nadzieję po raz ostatni - najświętsze tabelki. No i zmagam się z życiem, nie tylko szkolnym - na przykład z rodzinnym też. 

Ciężko żyć w świecie przekonanym, że należy pracować do us* śmierci, a do opieki nad starymi rodzicami należy wynająć całodobową opiekunkę, która ma mieszkać w domu tej starej osoby na stałe - i to jest lepszy ponoć pomysł niż że dziecko ma iść na emeryturę i samo zająć się swoim rodzicem. Nie wiem, może pomysł dlatego lepszy, że w tym rozwiązaniu dwie osoby są zatrudnione (i w idealnie uczciwym świecie obie płacą wszelkie składki i podatki, i państwo ma zysk). No w tym rozwiązaniu jeszcze widzę jakąś logikę. Ale jak usłyszałam o rozwiązaniu opieki nad starszym rodzicem w postaci objęciem zdalnym monitoringiem całego domu tej starszej osoby, tak, że mieszkające w innym mieście dzieci mają cały podgląd na komórkach - no to już naprawdę mnie wycięło. 

Oba rozwiązania przedstawiono mi jako modelowe i ze wszech miar słuszne. W przeciwieństwie do moich planów odejścia na emeryturę i zajęcia się mamą. No i jak zwykle czuję się kompletnie nieakceptowana, że powinnam być kimś innym niż jestem, najlepiej pracoholikiem praktykującym, to wtedy by było dobrze. No ale nie jest dobrze i nie będzie, i mam średnią ochotę na takie życie w sumie.

Zaczęłam dziś ogarniać sprawę ubezpieczenia, takiego na życie i od wypadków, bo w pracy już przecież nie będę ubezpieczona. I po ogarnięciu pierwszej firmy ubezpieczeniowej stwierdziłam, że lepiej se kupić duży zakręcany słoik, napisać na nim: na moje leczenie i pogrzeb, i wrzucać do niego powiedzmy 5 dych miesięcznie. Przynajmniej to, co wrzucę, nie przepadnie. :P 

A poza tym jest zimno, a te imitacje deszczyków, które przechodziły dziś przez moje miasto, żadnego wpływu na wszechsuszę nie wywarły. 

I to z ważnych nowin ostatniego czasu chyba tyle.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.