When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

18 września 2026

fruczak gołąbek

 mam nadzieję, że pokoju. Gołąbek pokoju, znaczy.


Co się u nas ostatnio w tematyce niepokojowej wyrabia, Wy nie chcecie wiedzieć, a ja nie powinnam opowiadać, bo zaraz dostanę etykietkę antypatriotki zdradzającej jakie tajemnice wojskowe :P. W każdym razie nie wierzcie w to, co czytacie, oni gadają i się chwalą, a rzeczywistość skrzeczy. Mam nadzieję, że następny dron poleci w kierunku Warszawy bardziej niż Lublina :P, bo nasze dzieci już mają traumy po imitacjach ewakuacji (i siedzeniu po szkolnych piwnicach do późnych godzin wieczornych, jako że dopiero wtedy pracujący rodzice mogli je odebrać, a samych dzieci ze schronu wypuścić nie wolno, procedury - te idealnie działające, no - nie pozwalają :P). No więc w ramach egalitaryzmu i równouprawnienia prosimy o jaką ewakuację dzieci wszystkich ministrów spraw beznadziejnych, niech też se w piwnicach posiedzą, a co. Ironia tym większa, że granica województwa mazowieckiego jest kilkanaście kilometrów ode mnie. I w jednej wsi (lubelskiej) alarm i ewakuacja, a w sąsiedniej (mazowieckiej) nic. O innych smaczkach, lepszych, naprawdę nie powinnam pisać.

Idealnie mi się wpasowało w to wszystko kolejne babskie czytadło



opowiadające o beznadziejnej organizacji Powstania Styczniowego. Nie jest to powieść, którą czyta się z radością czy innymi pozytywnymi uczuciami. Książka dołuje skutecznie i w innych okolicznościach historii zjechałabym ją od okładki do okładki. W obecnych warunkach napiszę tylko, że niewiele się zmieniło, a książka może jest przestrogą. 

Z konstruktywnych działań to wzięłam się za łazienkę, konkretnie za prysznic. Ostatnie ponad 40-stopniowe upały rozpuściły mi klej i odpadły prysznicowe półki. Trzeba było resztki kleju usunąć, a przy okazji zainwestować w nowe półki (stare pordzewiały trochę) i inny klej (droższy niż jedna półka). Powalczyłam też trochę z chyboczącym się uchwytem prysznica i chwilowo chybocze się mniej.



Zobaczymy, ile wytrzyma.

Mama zachowuje się ciut lepiej, zaliczyłyśmy kolejnego lekarza, który - jak zwykle - wiele nie mógł pomóc, jeszcze tylko dwóch lekarzy, potem audiolog i podolog - i tyle na wrzesień. Mam nadzieję, że z nadejściem jesieni i zimy mama spauzuje trochę z wizytami lekarskimi... no ale z nią zwykle bywa tak jak teraz - wynalazła sobie onegdaj ortopedę po nazwisku (bo koleżanki go chwalą), kazała mi się do niego zapisać, odczekała odpowiedni czas, a dziś rano mi oświadczyła, że po co ona w sumie tam idzie i ona nie chce do tego lekarza iść. O nie, moja pani. Za dużo hałasu narobiłaś, żeby teraz tak bez słowa rezygnować. Idziemy.

No i tak to się powoli toczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.