When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

06 sierpnia 2026

nie jestem pewna

 czy ja w Niebie to dobry pomysł... Wyobraź sobie świecącego :) ociekającego potem zasyfionego pulpeta. :P. I jak? Widzisz, ja naprawdę nie lubię świecić. Jeśli Masz tam jakieś dyskretne miejsce, gdzie będę mogła (nie świecąc) schować się tak, żebym ja nie musiała świecić i żeby nikt mnie nie musiał oglądać, to ewentualnie wtedy może mieć sens. 

Jest upiornie gorąco. 


Tak gorąco, że zaczynam uważać, ze mycie się to tylko marnowanie wody. :P


edytowane wieczorem:


Potem był deszcz i cień cienia tęczy






a potem deszcz się skończył, wysechł i dalej jest tak samo upiornie gorąco. 

4 komentarze:

  1. Popieram Twoje, jakże ekologicznie słuszne, podejście do kwestii (nie)marnowania wody ;). Popieram oczywiście czynnie ;)) .Pranie bielizny pościelowej też odkładając na póżniej kiedyś ;) (brat mój twierdzi, że tak na po 15 września może...) u nas wczoraj było 43 w cieniu...
    Na poważnie - czy coś jeszcze w Twoim ogrodzie żyje ? Nawet już nie złoszczą mnie ptaki zjadające borówki, wodę wystawiamy dla nich i owadów ale trzeba ciągle zmieniać bo robi się gorąca.
    Od dzisiejszej nocy ma być trochę lżej, po deszczach.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś było u nas tylko 40,7 co zaraz udowodnię stosownym zdjęciem. W cieniu. Co do ogrodu, nie wiem. Mam do ogrodu pół godziny piechotą i nic mnie nie zmusi, żeby iść sprawdzić.

      Usuń
  2. Ja uciekłam do Mamy. Chłodniej choć gorąco.
    Miałam takie doświadczenie na Filipinach, że jak się skończyłam myć pod prysznicem i sięgałam po ręcznik, dochodziłam do wniosku, że mogę się myć od początku. Rozumiem.

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.