wczoraj usłyszałam, że system kaucyjny nie da się pogodzić z patriotyzmem, a to dlatego, że "oni", nie "nasi", go wymyślili. Naprawdę. Dziś usłyszałam, że patriotyzm wymaga, abyśmy korzystali z systemu kaucyjnego. Nie udało mi się ustalić, dlaczego. Przecież jak nie odbieram swoich 50 groszy, to one chyba zostają w skarbie państwa czy gdzieś? :P No chyba, ze to "ich" państwo i "ich" skarb, nie nasz. :P Dla wyjaśnienia: wczorajszy rozmówca jest wiernym oglądaczem pewnej jedynie słusznej telewizji. A dziś uświadamiała mnie o patriotyzmie kaucyjnym mama, wierna słuchaczka pewnego jedynie słusznego radia.
A ja nadal nie widzę związku kaucyjności z patriotyzmem. Tyle, że teraz rzadziej plastik się przesypuje z przyśmietnikowych pojemników do recyklingu.
Poza tym dziś były moje liturgiczne imieniny. Chyba dostałam w prezencie zaćmienie słońca, ale oglądałam je tylko w telewizji i internetach, bo u nas słońce zaszło za blokowisko, zanim się zaćmiło. I, niestety, nie zaobserwowałam przy tej okazji żadnych zapowiadanych znaków zwiastujących rychły koniec świata tego.
Poza tym przyniosłam mamie cały koszyk jabłek, które tym razem jej zupełnie nie smakują i one na pewno muszą być z innej jabłonki niż ostatnio.
Poza tym Pani Ha znowu połamała rękę i znowu wysłuchałam litanii pytań i pretensji do Pana Boga - i nawet nie zamierzam za Niego odpowiadać, niech się Sam martwi odpowiedziami na najsłuszniej postawione ludzkie pytania. Pani Ha złamała już drugą rękę w ostatnich latach, a w międzyczasie pochowała matkę, zdiagnozowała nowotwór, zoperowała go, a obecnie czeka na jakąś zapobiegawczą operację usunięcia jakiegoś polipa, która miała odbyć się we wrześniu i w obecnej sytuacji odbędzie się albo i nie. Więc ja się tam wcale nie dziwię wszystkim pytaniom i pretensjom Pani Ha pod adresem Najwyższego i chętnie bym się w sumie do nich dołączyła... bo lepiej być Hiobem niż przyjacielem Hioba, naprawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.