When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

12 sierpnia 2026

kaucja a sprawa polska

 wczoraj usłyszałam, że system kaucyjny nie da się pogodzić z patriotyzmem, a to dlatego, że "oni", nie "nasi", go wymyślili. Naprawdę. Dziś usłyszałam, że patriotyzm wymaga, abyśmy korzystali z systemu kaucyjnego. Nie udało mi się ustalić, dlaczego. Przecież jak nie odbieram swoich 50 groszy, to one chyba zostają w skarbie państwa czy gdzieś? :P No chyba, ze to "ich" państwo i "ich" skarb, nie nasz. :P Dla wyjaśnienia: wczorajszy rozmówca jest wiernym oglądaczem pewnej jedynie słusznej telewizji. A dziś uświadamiała mnie o patriotyzmie kaucyjnym mama, wierna słuchaczka pewnego jedynie słusznego radia. 

A ja nadal nie widzę związku kaucyjności z patriotyzmem. Tyle, że teraz rzadziej plastik się przesypuje z przyśmietnikowych pojemników do recyklingu. 


Poza tym dziś były moje liturgiczne imieniny. Chyba dostałam w prezencie zaćmienie słońca, ale oglądałam je tylko w telewizji i internetach, bo u nas słońce zaszło za blokowisko, zanim się zaćmiło. I, niestety, nie zaobserwowałam przy tej okazji żadnych zapowiadanych znaków zwiastujących rychły koniec świata tego. 

Poza tym przyniosłam mamie cały koszyk jabłek, które tym razem jej zupełnie nie smakują i one na pewno muszą być z innej jabłonki niż ostatnio. 

Poza tym Pani Ha znowu połamała rękę i znowu wysłuchałam litanii pytań i pretensji do Pana Boga - i nawet nie zamierzam za Niego odpowiadać, niech się Sam martwi odpowiedziami na najsłuszniej postawione ludzkie pytania. Pani Ha złamała już drugą rękę w ostatnich latach, a w międzyczasie pochowała matkę, zdiagnozowała nowotwór, zoperowała go, a obecnie czeka na jakąś zapobiegawczą operację usunięcia jakiegoś polipa, która miała odbyć się we wrześniu i w obecnej sytuacji odbędzie się albo i nie. Więc ja się tam wcale nie dziwię wszystkim pytaniom i pretensjom Pani Ha pod adresem Najwyższego i chętnie bym się w sumie do nich dołączyła... bo lepiej być Hiobem niż przyjacielem Hioba, naprawdę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.