When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

26 czerwca 2026

uffff

 nareszcie


Jedynie słuszne kwiatki (nie tylko moje) przy plus trzydziestu pięciu stopniach.

Ani jednej lekcji w życiu więcej.

8 komentarzy:

  1. Mimo wszystko gratuluję wytrwania aż do dziś. Ładne kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Mój kwiatek jest w tym dużym szklanym po prawej. Myślę, że wytrwanie do tej chwili było szczególniejszą łaską Bożą i może nawet oznaką, że miałam jakieś powołanie. :P

      Usuń
  2. Gratulacje!!!
    A teraz dobrego, pięknego, zasłużonego wypoczynku i realizacji wszystkich emeryturowych planów (będę kibicować 😉)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro zaczynam dzień o 4.00 rano, muszę podlać ogród (potem się nie da), oberwać porzeczki, potem jadę na pół dnia rekolekcji i nie wiem, jak je przeżyjemy w tym skwarze. Pojutrze niedziela i trzeba zaprowadzić mamę na pierwszą mszę. W poniedziałek mamy w samo południe mszę rodzinną i potem od razu lekarz z mamą. We wtorek mam ściągnąć z neta zusowskie papiry i spróbować je wypełnić. I pójść z mamą na załatwianie fizjoterapii, bo zdaje się, że mimo wszystko jej się spodobało :P. W środę-czwartek mam iść z zusowskimi papirami do kadrowej sprawdzić poprawność wypełnienia. Chyba jakoś tak. Potem to jeszcze nie wiem.

      Usuń
  3. Zdaje się, że faktyczne wakacje... A wydawało się to tak mało prawdopodobne ;) A ja lubiłam tamtego bloga, buuu... Z tym się jeszcze jakoś nie oswoiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oswoisz się ;) Ten jest taki jak jeszcze wcześniejszy.

      Usuń
  4. Kiedy pobieżnie, w komórce rzuciłam okiem na to zdjęcie, to myślałam, że postawiłaś sobie na stole bałwanka, żeby trochę się schłodzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi się skojarzyło z hipkiem siedzącym na kibelku:) Ale to nie mój hipek.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.