When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

18 czerwca 2026

taki pomysł

 na poprawę dobrostanu nauczyciela w pracy: otóż w każdej szkole należy zapewnić nauczycielom przynajmniej jeden (ok, w odpowiedniej proporcji do ilości nauczycieli) wyciszany chillroom - taki malutki pokoik absolutnie wyciszony jak to pomieszczenie u audiologa do badania słuchu. Ale to nie wszystko. Taki pokoik _koniecznie_ należy wyposażyć w automatyczny podajnik melisy. I w worek bokserski, ok, trochę miększy taki, żeby sfrustrowany nauczyciel sobie paznokci nie połamał. A w komplecie z workiem zestaw zdjęć wszystkich uczniów, ich rodziców i pracowników szkoły, żeby można było według potrzeby odpowiednie zdjęcie do worka przed zadaniem ciosu przymocować. :P

I wtedy dobrostan nauczycieli polskich zapewne by choć trochę wzrósł. :)))

Za mną ostatnie matury próbne, aktualnie wystawiam ostatnie oceny, kończę ostatnie tematy we wszystkich klasach. I, jak widać, mam dość. 

A w domu - wracam z pracy, szykuję się do wyjścia z mamą na spacer i po drodze do odebrania z przychodni jej wyników badań. No więc wchodzę do mamy, a tam popłoch. Dowód zginął. Wczoraj na ten dowód odbierałyśmy z mamą miesięczny przydział pieluch, więc moje pierwsze skojarzenie - zostawiliśmy tam w sklepie. Ale mama mówi: nie. Więc przeszukałam najpierw torbę z wczoraj i kieszenie wczorajszej kurtki, potem cały pokój mamy, i nic. W końcu dowód znalazł się... w innej torbie, którą mama już przygotowała na dzisiejsze wyjście i postawiła w przedpokoju. :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.