na poprawę dobrostanu nauczyciela w pracy: otóż w każdej szkole należy zapewnić nauczycielom przynajmniej jeden (ok, w odpowiedniej proporcji do ilości nauczycieli) wyciszany chillroom - taki malutki pokoik absolutnie wyciszony jak to pomieszczenie u audiologa do badania słuchu. Ale to nie wszystko. Taki pokoik _koniecznie_ należy wyposażyć w automatyczny podajnik melisy. I w worek bokserski, ok, trochę miększy taki, żeby sfrustrowany nauczyciel sobie paznokci nie połamał. A w komplecie z workiem zestaw zdjęć wszystkich uczniów, ich rodziców i pracowników szkoły, żeby można było według potrzeby odpowiednie zdjęcie do worka przed zadaniem ciosu przymocować. :P
I wtedy dobrostan nauczycieli polskich zapewne by choć trochę wzrósł. :)))
Za mną ostatnie matury próbne, aktualnie wystawiam ostatnie oceny, kończę ostatnie tematy we wszystkich klasach. I, jak widać, mam dość.
A w domu - wracam z pracy, szykuję się do wyjścia z mamą na spacer i po drodze do odebrania z przychodni jej wyników badań. No więc wchodzę do mamy, a tam popłoch. Dowód zginął. Wczoraj na ten dowód odbierałyśmy z mamą miesięczny przydział pieluch, więc moje pierwsze skojarzenie - zostawiliśmy tam w sklepie. Ale mama mówi: nie. Więc przeszukałam najpierw torbę z wczoraj i kieszenie wczorajszej kurtki, potem cały pokój mamy, i nic. W końcu dowód znalazł się... w innej torbie, którą mama już przygotowała na dzisiejsze wyjście i postawiła w przedpokoju. :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.