z ogrodu o zachodzie słońca. Prosto w światło.
I marzyłam, że tam, na końcu drogi, właśnie tam, gdzie to światło na niebie, że tam wcale nie ma mojego blokowiska. Że wracam do DOMU, nie do mieszkania. Tak jak kiedyś, dawno temu, chyba w innym zupełnie świecie, wracałam o zachodzie słońca z pola do domu - do domu, który nigdy nie był moim domem. Ale. Był najbardziej moim domem ze wszystkich miejsc, w których kiedykolwiek mieszkałam.
Nie wiem, czy Masz dla mnie dom. Czy Tam, Kiedyś, trzeba będzie tylko stać pod gołym Niebem i machać tymi palmami, a żadnego domu wcale nie będzie? W sumie to nawet bym się nie zdziwiła. W końcu - dlaczego tak długo i tak boleśnie, ciągle na nowo mnie Uczysz, że nie mam tu nic?
Znowu czuję się jak bezpański pies.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.