When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

20 czerwca 2026

dwie trzecie czerwca

 i niedługo powiem ufff. Na razie ciągle kociokwik szkolny w pełni i zupełnie nie ma czasu na inne rzeczy. Tyle, że przeczytałam to:



i nie mam energii na pisanie wielkich recenzji - ot, babskie czytadło, opisujące cud nawrócenia na pracowitość zepsutego arystokraty, z którego milion razy w trakcie akcji książki wydawało się, że już nic nie będzie. Taka iskierka nadziei, że nie wszystko stracone, nawet dla największych du*ów (hehe, duke'ów?) tu zaglądających. Może się uda i będzie z ciebie jeszcze co?

Nie mam też czasu na czerwcowy czelendż.  Roślinki pozbierane dawno temu


wyschły na wiór i dopiero dziś wylądowały w słoiku


i kalejdoskopie.


Z takim efektem:








Zrudziało to wszystko i wyblakło, i zupełnie nie mam kiedy iść na spacer po porcję zielska z drugiej połowy czerwca, i w ogóle kosmos jakiś to, co się tu wyrabia. 

To jeszcze aktualny pasek



i filmik:

Niech się podoba. :)

6 komentarzy:

  1. Ej, ale ten fragment książki, który pokazałaś, jest śmieszny. Zachęcająco śmieszny

    OdpowiedzUsuń
  2. I nawet trochę różowości jest😉
    Ja też już gonię w piętkę, ale uparłam się dziś na różowy obiad. Może Tobie też się udało pozbierać kolejną porcję roślinek. Trzymajmy się na tej ostatniej prostej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sporo różowości jest, ale tak patrzę, że akurat zasłoniły je żółtawe biele. :) Może na następnym filmiku pokaże się więcej różowego. Tak, pozbierałąm nowy zestaw, ale obawiam się, że znowu jest cały żółty.

      Usuń
  3. Te układy są rewelacyjne (btw robiłam Ci reklamę za granicą :P). A jak to robisz, że one tańczą do tej muzyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe. Najpierw kręcę kalejdoskopem w rytmie, który odpowiada chyba moim falom mózgowym, a potem wyszukuję muzyczkę z darmowych zasobów yt, ale ta muzyczka musi być też w rytmie moich fal mózgowych. I po nałożeniu po prostu pasuje, z grubsza.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.