i niedługo powiem ufff. Na razie ciągle kociokwik szkolny w pełni i zupełnie nie ma czasu na inne rzeczy. Tyle, że przeczytałam to:
i nie mam energii na pisanie wielkich recenzji - ot, babskie czytadło, opisujące cud nawrócenia na pracowitość zepsutego arystokraty, z którego milion razy w trakcie akcji książki wydawało się, że już nic nie będzie. Taka iskierka nadziei, że nie wszystko stracone, nawet dla największych du*ów (hehe, duke'ów?) tu zaglądających. Może się uda i będzie z ciebie jeszcze co?
Nie mam też czasu na czerwcowy czelendż. Roślinki pozbierane dawno temu
wyschły na wiór i dopiero dziś wylądowały w słoiku
i kalejdoskopie.
Z takim efektem:
To jeszcze aktualny pasek
i filmik:
Niech się podoba. :)













Ej, ale ten fragment książki, który pokazałaś, jest śmieszny. Zachęcająco śmieszny
OdpowiedzUsuń:))) dlatego go pokazałam.
UsuńI nawet trochę różowości jest😉
OdpowiedzUsuńJa też już gonię w piętkę, ale uparłam się dziś na różowy obiad. Może Tobie też się udało pozbierać kolejną porcję roślinek. Trzymajmy się na tej ostatniej prostej!
sporo różowości jest, ale tak patrzę, że akurat zasłoniły je żółtawe biele. :) Może na następnym filmiku pokaże się więcej różowego. Tak, pozbierałąm nowy zestaw, ale obawiam się, że znowu jest cały żółty.
UsuńTe układy są rewelacyjne (btw robiłam Ci reklamę za granicą :P). A jak to robisz, że one tańczą do tej muzyki?
OdpowiedzUsuńHehe. Najpierw kręcę kalejdoskopem w rytmie, który odpowiada chyba moim falom mózgowym, a potem wyszukuję muzyczkę z darmowych zasobów yt, ale ta muzyczka musi być też w rytmie moich fal mózgowych. I po nałożeniu po prostu pasuje, z grubsza.
Usuń