piątej z kolei w tym tygodniu. Dwa tysiące może i są głodową emeryturą, ale przynajmniej na maturach nie będę więcej siedzieć.
Więc w tym tygodniu siedzę już piąty raz i jeszcze będę siedzieć w poniedziałek, w sumie 4,5+3,5+2,5+3+3+3 godziny, czyli prawie 20 godzin siedzenia i gapienia się w sufit. Do dyspozycji mam leżące na stole maturalne dokumenty, parę kartek i czarny długopis. Nieścieralny, rzecz jasna. Więc. Biorę pierwszą kartkę i pierwsze z brzegu dłuższe słowo z maturalnej dokumentacji. Niech będzie DODATKOWYCH. Najpierw klasyka: układanie wyrazów z liter tego słowa. KOD, DOK, CHODAK, DACH, KAWA, WADA, KOCHA, CHWAT, OKOWY... Zabawa na pierwsze trzy godziny. Potem level up. Ułóż możliwie sensowne zdania tylko ze słów, które można ułożyć z liter słowa wyjściowego. DACHOWY KOT, CO DYCHA, DWA KOTY CHWYTA, O, CHWAT!
W ten mniej więcej sposób udało mi się te 20 godzin przeżyć. :)))
Było tego więcej, tu tylko kilka.



Świetna gimnastyka dla mózgu :D. Domyślam się, że czytanie jakiejś książki byłoby faux pas. A co robią inni nauczyciele w komisji?
OdpowiedzUsuńSą tacy, co godzinami nie robią nic. Niektórzy czytają książki, ale to jest o tyle niewłaściwe, że dzieciaki nie czują się pilnowane. A jak piszę coś na kartce, to wygląda, jakbym wypełniała jakieś ważne egzaminacyjne papiry. :P
UsuńJa od poniedziałku zaczynam egzamin ósmoklasisty. Krócej, więc najpierw rzeczywiście papiery, potem różaniec, a potem to już pierwsi zaczynają oddawać prace 😁
OdpowiedzUsuńJak odmawiałam pompejanki, to różaniec rzeczywiście załatwiał sprawę na maturach.
UsuńTen kot to rzeczywiście chwat, dobrze, że dycha. Cena za zstąpienie pana na trap trochę za,wysoka:)
OdpowiedzUsuńAle że woda to wada kawy? Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób:)))
:) nuda może być odkrywcza. :))) Im więcej wody w kawie, tym gorsza kawa?
Usuń