pod krzaczkiem poziomek
mają krasnoludki swój malutki domek.
Kiedyś była taka piosenka - pamięta ktoś? :)
Rano matury, po południu ogród. Kolorowe paprocie też mam.
Wystawiajcie ptakom wodę, proszę.
Pomiędzy maturami a ogrodem rzadko mam czas na cokolwiek innego. Dziś znalazłam trochę ponad godzinkę na wizytę w ZUSie. Usiądźcie sobie. Wyliczyli mi emeryturę o zawrotnej wysokości dwa tysiące złotych na rękę miesięcznie. Serio. Tak, zamierzam to wziąć i udowodnić, że da się za to spokojnie i godnie przeżyć. Może będę wyrzutem sumienia dla kilku takich jednych, którym więcej jest za mało. Może trzeba będzie złożyć jakie śluby ubóstwa, ok. Ale jestem absolutnie przekonana, że potrafię przeżyć miesiąc za dwa tysiące, w tym opłaty stałe typu czynsz, prąd, woda, gaz. Podejrzewam, że teraz też jakoś tak żyję i wiele więcej mi nie potrzeba. Spadkobierców nie mam, a sama mogę żyć od pierwszego do pierwszego i wcale mi to nie przeszkadza. A czy to jest moralne, że po 32 latach pracy (bez urlopów) na cały etat z wyższym wykształceniem państwo daje taką emeryturę - to już kwesta waszych osobistych opinii. Ja nigdy nie ukrywałam, że jestem anarchistą i państwu i instytucjom jego, w tym ZUSowi, nie wierzę zupełnie i szacunkiem ich nie darzę. I obecnie jestem szczerze przekonana, że w tym kraju w ogóle nie opłaca się pracować.
Z innych rzeczy, na które kradnę ostatnie chwile wolnego czasu:
Już prawie gotowe do wysyłki.
Jejku, ale mi się podobają te hafty
OdpowiedzUsuńI widzisz, gdyby ktoś chciał podpisać jakąś umowę o dzieło, mogłabym spokojnie dorobić haftami do tych dwóch tysięcy. Tyle że hafty każdy by chciał za darmo, a zapłacić to już raczej nie.
Usuń