When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

09 maja 2026

w ogrodzie, w kalejdoskopie

 i w katedrze, tia. 





Moja malutka jodełka właśnie dojrzała do pierwszej szyszki.

A niżej - ususzony ostatni kwietniowy kalejdoskop.






Dziś z ogrodu przybyła nowa kolekcja:


Zawilce wielkokwiatowe, tasznik, liście paproci, młodziutkie liście winogronu, niezapominajka, lilak, żarnowiec, skalnice, floks szydlasty, konwalia, bratki, gwiazdnica, liście przytulii, smagliczka, kocimiętka, liść ruty, szydlica - chyba tyle. Cała majowa rozmaitość. Wylądowały w książce do suszenia.

A w katedrze światło odbijało się w wypolerowanej podłodze tak samo jak w 2012. 


Dywan pewnie był tak samo zakurzony. 

Pomódlcie się czasem za nich. Żeby patrzyli na świat i ludzi z pozycji dywanu, nie tronu. Światła odbitego w posadzce, nie żyrandola. 

I ja też.

Bo mozolnie wracam do etapu drugiego skrutinium :P i hm, czasami wraca nas życie, nie żadni ważni decydujący. Nie wiem, czy przebrnę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.