i mam wiele raczej smutnych refleksji.
Po przeczytaniu całości:
1. Wydaje mi się, że ta encyklika jest swoistym wołaniem na puszczy. Apeluje o zachowanie dobra tych rzeczy, które już dawno poszły w swoją złą stronę i raczej nie wrócą. Jak chociażby "ekologia komunikacji" - pkt 137 nn, jakiej już od dawna nie ma i do której się nie opłaca wracać. Nawet mediom katolickim. Bo nikt nie kliknie, jeśli napiszemy uczciwie i bez podpuchy typu klikbajt (czyli przynęta, żebyś kliknął, durniu czytelniku).
2. Chociaż najchętniej przyjęłabym ustawienie jasnej granicy: dotąd katolikowi wolno korzystać z technologii, a dalej już nie - no wiem, że nie da się, niestety, takiej granicy postawić. Po pierwsze, w Kościele brakuje specjalistów od technologii, nie tylko AI, którzy znaliby się na tym na tyle, żeby fachowo określić, w którym momencie technologia zagraża człowiekowi. Po drugie, technologia rozwija się (a zatem i zmienia) w takim tempie, że wolno mielące młyny Kościoła nie mają szans śnić o nadążeniu.
3. Mimo klikbajtów (sic), że nowa encyklika Leona XIV ma być o AI, to nie jest encyklika o technologiach. To jest encyklika o nauce społecznej Kościoła w I połowie XXI wieku. Jeśli kogoś bardziej interesują technologie niż nauka społeczna (i zdanie Kościoła o technologiach bardziej niż o nauce społecznej), nie będzie encykliką zachwycony.
4. Generalnie gdybym miała jednym słowem podsumować całą encyklikę, to byłoby to słowo: uważajcie. I prawdopodobnie jest to wołanie na puszczy, niestety. (Chyba, że wtrącą się jakieś enty - patrz niżej :P)
5. Rozwaliła mnie wzmianka w encyklice o Tolkienie. :))) Szkoda, że nie o hobbitach, którzy małymi rączkami pchają historię, i nie o mutilateralności ludów Śródziemia. :))) I szkoda, że nie o Sarumanie. Bo w zasadzie to Tolkien jakieś sto lat temu już tą encyklikę napisał. :P
6. Wydaje mi się, że encyklika - jako skierowana nie tylko do Ważnych i Wielkich - powinna mocniej wyartykułować to, co leży w zakresie możliwości zwykłych ludzi. To było wspomniane, ale może warto by było to wszystko wydobyć i zebrać do kupy: pielęgnuj swoje człowieczeństwo, przyjmij swoje ograniczenia, nie chciej być cyborgiem bez słabości i wad. Przyjmij człowieczeństwo, wady i słabości ludzi dookoła ciebie. Na ile to możliwe i potrzebne, otaczaj ich miłością w konkretach drobnych, codziennych czynów i postawy troski. W internecie nie trolluj, nie udawaj, nie naciągaj, nie manipuluj. Do technologii podchodź z dużą dozą zdrowej nieufności. Jeśli masz dzieci, wychowuj je do relacji, nie do technologii.
7. Bardzo mnie ujęło sformułowanie: "ja, wierzący pośród wierzących". Znaczy: papież. Żebyż tak nas traktowali PT Głoszący kazania... (patrz chociażby wczoraj).
8. I następne sformułowanie: "przymierze chwały i kruchości". Człowieczeństwo, które jest domem Boga. Genialne.
9. I ostatnie w tej nowennie :) - "stańmy się tkaczami nadziei". Niteczka po niteczce. Żeby zobaczyć splot, trzeba wziąć dobrą lupę. Aż tak nieważni, gdy to, co ważne, obawiam się - zawiodło.
Już przeczytałaś? Ja dopiero zarejestrowałam że jest :)
OdpowiedzUsuńWstawilam pranie, ogarnęłam lekcje na jutro i czekając aż się wypierze przeczytałam a co :)))
UsuńOdnośnie postawienia granicy. Jak wczoraj czytałam o Babel, to pomyślałam, że tam to się zaczyna od pomysłu, żeby robić cegłę. Bo w Starym Testamencie już życie osiadłe jest z definicji gorsze od wędrownego, więc właściwie z tą granicą w technologii można by się cofać i cofać :)
OdpowiedzUsuńUsunęłam dubla.
UsuńJa trochę o tym myślę, o tych granicach i gdzie zaczyna się zło. Bo jak zdawałam maturę i miałam iść studiować biologię (a naprawdę miałam!) to moje plany rozbiły się o etyczność, a w zasadzie nieetyczność biotechnologii. I stwierdziłam, że nie, bo nie wiadomo, gdzie jest granica. Czy hodowanie bakterii na agarze pomieszanym z moją krwią to jeszcze można, czy już nie. A jeśli można, to czy można hodować bakterie na ludzkich tkankach. I z czego klonowanych. I co chwilę takie pytania.
Jeśli to tak jak z cegłami na wieżę Babel, to produkcja szalek i agaru jest grzechem. :P O wytwarzaniu krwi w szpiku i w innych miejscach organizmu nie wspominając. A mitoza to już w ogóle sam grzech.
Specjalnie ironizuję, żeby pokazać, jak bardzo złożony jest problem etyki w technologiach, na przykład biotechnologiach. Myślę, że podobnie może być z AI.
Ciekawa jestem, czy encyklikę czytałaś po polsku, czy po angielsku. Ksiądz Grzegorz Strzelczyk wrzuca na swoim fb kawałki po włosku, angielsku i polsku. I ta wersja polska to jakiś bubel okropny. Może byś się zajęła tłumaczeniem encyklok na emeryturze ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam tylko po polsku i czytało mi się nieźle, na pewno dużo lepiej niż Jana Pawła. Nie wiem, dlaczego zaraz bubel. A żeby tłumaczyć encykliki, trzeba mieć koniecznie wielkie znajomości i wtyki na górze. I najlepiej stado podwykonawców. :P A ja podwykonawcą być nie chcę, na przykład.
UsuńAgnieszko, mój znajomy, świetny tłumacz i do tego teolog z wykształcenia już jakiś czas temu (z wkurzenia) pisał, że on jest gotów poprawiać te rozmaite tłumaczenia dokumentów - niektóre zaiste fatalne. chyba nawet zaoferował pracę za free. I nic z tego.
UsuńNauczyłam się, ze warto sprawdzać inne wersje językowe, na szczęście na vatican.va jest ich zazwyczaj kilka.
a mi się nie chce sprawdzać różnych wersji, dla mnie naprawdę nie ma różnicy w znaczeniu tych kilku zdań, które miałam cierpliwość przeczytać gdzieś po internetach z komentarzem, jakie to one źle przetłumaczone. Może dlatego, że encykliki czytam raczej w poszukiwaniu bardzo ogólnego wydźwięku, a ten się naprawdę nie zmienił.
Usuń