When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

czwartek, 29 października 2026

ależ się uśmiałam :)

 Przeglądając książkę poświęconą przydrożnym krzyżom i kapliczkom w mojej okolicy (dzieło wydane staraniem lokalnego stowarzyszenia) znalazłam figurkę ufundowaną przez mojego własnego hm ciotecznego dziadka, tak to się chyba nazywa. W publikacji podano jego imię i nazwisko, ale przypisano mu tytuł księdza kanonika :))). Był zwyczajnym mieszkańcem wsi i dobrym mężem mojej ciotecznej babci. Czy jakoś tak. Moja babcia była jej ciocią, mój tata mówił do niej ciociu, a to był jej mąż. Rozszyfrujcie sobie, co to za pokrewieństwo. W każdym razie pamiętam ich oboje świetnie i pomysł, że on był księdzem kanonikiem, nieludzko mnie rozbawił. Może świeckiemu nie wypada fundować figurki? :))) 

Drugi smaczek. Przydrożny krzyż z lastryka z obrazkiem Maryi u podstawy, u nas mówią na to figura. Wiem od babci, że postawiono ją w ramach tak zwanego czynu partyjnego, naprawdę. Chyba nie wypadało tego napisać, bo pod zdjęciem jest inskrypcja, że to pani taka a taka (też ją świetnie znam - btw: pani, więc nie dało się napisać, że ksiądz kanonik :))) ufundowała tę figurę jako wotum za spokój duszy swoich dzieci, które zginęły w czasie wojny. Wersja duuuużo ładniejsza. 

I tak to jest z naszą historią. Nie wierzcie historykom, nie warto.

Malowanka:


Fajnie mi się ją maluje, więc idzie szybko. Ale kij od parasolki narysowali irracjonalnie nie w tym miejscu i trzeba to jakoś poprawić, bo razi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.