Przypominam:
nawłoć, wrzos, cynia, marcinki, dzielżan, kosmos, jastrzębiec kosmaczek, gipsówka, czosnek, jakaś bylica.
Po wysuszeniu:
Filmik:
Niestety, to nie jest jedyny (życiowy) czelendż, z jakim muszę (niechętnie) dawać sobie radę ostatnio... z przyczyn technologicznych muszę (niechętnie) zapdejtować moje umiejętności aplikacyjno-technologiczne, czego - jako technodebil praktykujący - naprawdę nie cierpię. Poza tym aktualnie rozgrywa się parę kwestii związanych z dzierżawą mojego ogrodu i to też mnie trochę kosztuje, nie tylko nerwów.
Pozdrawiamy: ja i mój ogród:
PS. Robię się za stara na trawienie grilla... :( niestety, mój organizm zdecydowanie woli mąkę i inne węglowodany niż mięso, zwłaszcza uwędzone/przypalone - i ostatnio dobitnie mi o tym powiedział. :(














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.