i chyba przedostatnio. Kończy mi się urlop...
Tym razem Sandomierz.
Przy okazji widać, jak duży jest wąwóz w porównaniu do człowieka.
Sztuczna inteligencja stwierdziła, że te dziury to kolonia lęgowa żołn. Tyle, że żołny już przestały gniazdować. Warto tu wrócić w czerwcu...
Nigdy nie widziałam żołny. Nigdy nie widziałam też wąwozu z latarniami.
Podobno w Sandomierzu jest jeszcze trzeci wąwóz o nieco skostniałej nazwie Piszczele, ale nie zdążyłam go odszukać. Specjalnej motywacji zresztą nie miałam, wyczytawszy, że najlepszy jest i tak wąwóz św. Jadwigi. A trzeba było jeszcze nawiedzić i Góry Pieprzowe.
Sandomierz w oddali.
Góry są pieprzowe, bo tworzące je skały wyglądają trochę jak usypany w ogromne stosy grubo mielony pieprz:
I kiedyś jeszcze bym chciała tu wrócić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.