czasu, siły ani nastroju, żeby cokolwiek pisać. Brakuje mi mniej więcej 7 godzin w każdej kolejnej dobie. Urywam sen, nie wyrabiam, mama budzi mnie rano z oczekiwaniami ("ty już byłaś w sklepie?" Nie, właśnie wstałam.") Ostatnio znowu mój wieczór pracy trwa do 1.00 w nocy i to systematycznie. I to są, proszę was, moje wakacje.
Nie że mam coś przeciwko, ale chciałabym mieć więcej czasu po prostu.
To ja tylko siły życzę i zdrowia :).
OdpowiedzUsuńIwona
zdrowia taaaak, bo coś mi padło na gardlo i zatoki w ostatnie upały i nie mogę przestać smarkać i kaszleć...
UsuńJak to? Nie tak miało być. No więc ja też życzę sił i żeby w końcu przyszły prawdziwe wakacje.
OdpowiedzUsuńeeeetam, moja babcia słusznie mówila, że odpocznę se w grobie.
UsuńWieczny odpoczynek przyjdzie w swoim czasie, na razie ten doczesny niech się wypełni;)
OdpowiedzUsuńOby niedługo ten wieczny, bo co do doczesnego... Przyszłam dziś do mamy, gadamy, stoję w przedpokoju. Mama: a ty nie potrzebujesz do piwnicy iść? Ja: nie, bo co, potrzebujesz czegoś? Mama: Niee, ale wydaje mi się, że nie masz chwilowo nic do roboty.
UsuńKurtyna.