i chwała Panu, bo w tym roku suszy deszcz jest u nas szczególniejszą laską Bożą.
Tak sobie dziś myślałam o drodze przez pustynię wielką i straszną, i pełną wężów jadowitych i skorpionów. Że jeśli drogą jest życie, pustynią hm różne okoliczności, to kto jest w moim życiu wężem, a kto skorpionem. :P Zapewne ten, kto gryzie...
I szłam tak sobie, uroczyście prowadząc pod rękę Pana Jezusa, który co chwilę próbował mnie dziubnąć parasolką w oko. Pan Jezus chwilowo schował Się w osobę mojej mamy i zupełnie nie mógł nadążyć za procesją. I przypominaliśmy sobie procesje związane z poświęceniem pól, nie mogąc ustalić, czy u nas były w maju czy w czerwcu - może były różnie. To nie były procesje na Boże Ciało i nie nosiło się Najświętszego Sakramentu, szedł krzyż, ksiądz z kropielnicą, tłumek ludzi śpiewających pieśni, z których pamiętam najbardziej "chwalcie łąki umajone". Miałam może ze 3 lata i do dziś pamiętam komentarz sąsiadki do wersetów, że "i co czuje, i co żyje, niech z nami chwali Maryję". Sąsiadka mianowicie wymieniała wszystkie polne żyjątka, od jaskółek do pająków i od jabłoni do trawy pod nogami - i zdumiona (i niezwykle uradowana) konstatowała, że w takim razie to wszystko też Boga chwali. Wersja bardziej luterska niż ta z Maryją.
A mama miała wtedy okropny fioletowoczerwony pierścionek, a na ustach okropną taką samą szminkę. I nie podobało mi się to już w wieku trzech latek. Ale mama była, zdaje się, niezwykle z siebie zadowolona, to co miałam mówić. :P
Wtedy dzieci nie komentowały zachowań ani słów dorosłych. Wtedy dzieci słuchały. Że pajączki i trawa też chwalą Boga, na przykład.




Czy masz jakiś większy kontakt z Marcinem z Undómë ar tindómë? Blogger nie pokazuje aktualizacji, a tymczasem tam jest grubo. Próbowałam napisać komentarz, ale nie wskoczył, hm.
OdpowiedzUsuńMam taki sam kontakt jak ty i cała reszta jego internetowych czytelników. Nie mam pojęcia co się dzieje. Wiem że mieszka z mamą i mam nadzieję że jest pod opieką
UsuńTo i tak orientujesz się bardziej niż ja. Nigdy nie czytałam go systematycznie.
OdpowiedzUsuńTeż mam nadzieję, że ma ludzi koło siebie.