When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

02 czerwca 2026

buuuu

zdechł mi właśnie mumak, czyli  zepsuł mi się ekspres do kawy :(. Siadła chyba aparatura do ciągnięcia wody pod ciśnieniem, bo z ekspresu ledwie kapie. Bu. Czyli łikend po Bożym Ciele spędzę na ganianiu po sklepach. I już ziewam.

U nas tymczasem dalej nie pada. :( 

Mama dziś ma trochę lepszy dzień, zjadła wczorajszą botwinkę, której zresztą starczy jeszcze i na jutro, a może z biedą i na czwartek. :P Jednak ugotowałam wieeeelki gar. 

Ogarniam właśnie logistykę celebrowania :P z mamą Bożego Ciała, bo nie da rady przejść całej trasy procesji i na pewno nie po mszy bezpośrednio procesję poprzedzającej. Do tego dziś jest rocznica śmierci mojego taty - zaraz idę na mszę, w długi łikend trzeba będzie zrobić wycieczkę na cmentarz. I może okna pomyć - u mnie i u mamy. Och, dobrze, że gotowanie mam na razie z głowy.

No i tak to jakoś płynie pomału. 


edit wieczorem

Pękłam ze śmiechu. Bo mama opowiadała, jak niedawno była w kościele i po mszy było jeszcze nabożeństwo jakieś, ale ona zaczęła wychodzić, bo musiała do WC. No i tak się wygrzebuje z ławki i widzi, że macha na nią znajoma siostra zakonna. Mama do niej szeptem mówi, że musi do łazienki i dlatego idzie. Na co siostrzyczka wyciąga klucz i proponuje mamie kibelek przy zakrystii :P - i kiedy mama odmówiła, stwierdzając, że jednak woli swój w domu i wyszła, siostrzyczka była naprawdę ostro zgorszona brakami w pobożności u mojej mamy. A ze śmiechu pękłam, bo po pierwsze jestem absolutnie pewna, że siostrzyczka pomyślała, że wybrakowana pobożność mamy mojej wynika ze złego wpływu, jaki na mamę mam ja. A po drugie, że siostrzyczka potraktowała mamę zupełnie tak, jak mama traktuje mnie. Z oburzeniem na wybrakowaną nabożność. Jak to się kołem toczy wszystko, no. 

6 komentarzy:

  1. Coś się dzieje z aktualizacją Twojego bloga. U mnie na bocznym pasku cały czas widnieje, jako najświeższy post "Dzieci, dzieci". Nie wiem, czy inni też tak mają, czy tylko ja. Inne blogi aktualizują się bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cokolwiek się dzieje, nie mam na to żadnego wpływu.

      Usuń
  2. U mnie jest tak samo, ale z innymi blogami podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że coś nie pykło w maszynce blogspota i nic na to nie poradzimy.

      Usuń
    2. Ano, nie poradzimy. Pozostaje częstsze zaglądanie 😉

      Usuń
    3. Na szczęście wpisy nie znikają i można przeczytać pięć nieprzeczytanych hurtem :)

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.