zdechł mi właśnie mumak, czyli zepsuł mi się ekspres do kawy :(. Siadła chyba aparatura do ciągnięcia wody pod ciśnieniem, bo z ekspresu ledwie kapie. Bu. Czyli łikend po Bożym Ciele spędzę na ganianiu po sklepach. I już ziewam.
U nas tymczasem dalej nie pada. :(
Mama dziś ma trochę lepszy dzień, zjadła wczorajszą botwinkę, której zresztą starczy jeszcze i na jutro, a może z biedą i na czwartek. :P Jednak ugotowałam wieeeelki gar.
Ogarniam właśnie logistykę celebrowania :P z mamą Bożego Ciała, bo nie da rady przejść całej trasy procesji i na pewno nie po mszy bezpośrednio procesję poprzedzającej. Do tego dziś jest rocznica śmierci mojego taty - zaraz idę na mszę, w długi łikend trzeba będzie zrobić wycieczkę na cmentarz. I może okna pomyć - u mnie i u mamy. Och, dobrze, że gotowanie mam na razie z głowy.
No i tak to jakoś płynie pomału.
edit wieczorem
Pękłam ze śmiechu. Bo mama opowiadała, jak niedawno była w kościele i po mszy było jeszcze nabożeństwo jakieś, ale ona zaczęła wychodzić, bo musiała do WC. No i tak się wygrzebuje z ławki i widzi, że macha na nią znajoma siostra zakonna. Mama do niej szeptem mówi, że musi do łazienki i dlatego idzie. Na co siostrzyczka wyciąga klucz i proponuje mamie kibelek przy zakrystii :P - i kiedy mama odmówiła, stwierdzając, że jednak woli swój w domu i wyszła, siostrzyczka była naprawdę ostro zgorszona brakami w pobożności u mojej mamy. A ze śmiechu pękłam, bo po pierwsze jestem absolutnie pewna, że siostrzyczka pomyślała, że wybrakowana pobożność mamy mojej wynika ze złego wpływu, jaki na mamę mam ja. A po drugie, że siostrzyczka potraktowała mamę zupełnie tak, jak mama traktuje mnie. Z oburzeniem na wybrakowaną nabożność. Jak to się kołem toczy wszystko, no.
Coś się dzieje z aktualizacją Twojego bloga. U mnie na bocznym pasku cały czas widnieje, jako najświeższy post "Dzieci, dzieci". Nie wiem, czy inni też tak mają, czy tylko ja. Inne blogi aktualizują się bez problemu.
OdpowiedzUsuńcokolwiek się dzieje, nie mam na to żadnego wpływu.
UsuńU mnie jest tak samo, ale z innymi blogami podobnie.
OdpowiedzUsuńMyślę, że coś nie pykło w maszynce blogspota i nic na to nie poradzimy.
UsuńAno, nie poradzimy. Pozostaje częstsze zaglądanie 😉
UsuńNa szczęście wpisy nie znikają i można przeczytać pięć nieprzeczytanych hurtem :)
Usuń