jakkolwiek heretycko to brzmi. :P Jak byłam całkiem mała, Zielone Święta zwano świętem ludowym i obchodził je hucznie niejaki PSL. :))) Ale do rzeczy.
Zielonoświątkowe było menu. Wczoraj upiekłam zielonoświątkowe ciasto
zwykłe siermiężne i bardzo ludowe ciasto drożdżowe - i zdziwiłam się, jakie jest przepyszne. Dziś na śniadanie zrobiłam twarożek z niepospolitą ilością zieleniny - szczypiorek, pietruszka, tymianek, oregano, mięta. Mięta. Kiedy to tak mi pachniał miętą śniadaniowy twarożek? Jasne. W karmelu.
Jakże to było dawno. Może w innym świecie, może w jakiej odległej galaktyce.
Na kazaniu dziś - dla odmiany - usłyszałam, jaki ten świat jest zepsuty i że my wszyscy jesteśmy okropnymi, niewierzącymi grzesznikami. Do kościoła chodzimy tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia i ze strachu, co ludzie powiedzą, jakbyśmy nie przyszli. O, Duchu Święty kochany. Co ja złego zrobiłam, że takich ciężkich bzdur muszę wysłuchiwać, kiedy cały zielony świat (wraz z moim zielonym ciastem) do mnie krzyczy: kochaj Boga, bo Jest wspaniały. Ciesz się światem, bo jest piękny. A tu słyszę: wszystko o kant d* potłuc, a was razem ze wszystkim, bo gdybyście mogli tu nie być, to byście nie byli. I za co, za co?
I wcale nie słoneczko nasze mówiło, tylko jakaś lokalna sława, co po mszy sprzedawała książki swoje. Ponieważ tych głupot specjalnie długo słuchać się nie dało, zaczęłam się zastanawiać, czy taki jeden z drugim przed wymyśleniem kazania (ewentualnie ściągnięciem go z neta) chociaż przez chwilę zastanawia się, do kogo będzie mówił. Czy do ludzi wierzących, czy do niewierzących, na przykład. A może do żarnowców.
Zielonoświątkową. Amen.
edit wieczorem:
Tak mi pasuje dziś.
A na ważce zdjęcia z dzisiejszego zielonego (i trochę żółtego) spaceru.


Moja Teściowa kiedyś zawsze piekła placek na Zielone Święta.
OdpowiedzUsuńA ja posadziłam kocimiętkę.
U mnie w domu zwykle na Zielone Święta było święto, takie z ciastem, lepszym obiadem, czasem wizytą u babci na wsi - wtedy z tatarakiem rozłożonym na podwórzu i z graniem na tataraku. Po Bożym Narodzeniu, Wielkanocy i Wszystkich Świętych - Zielone Święta były czwartym najważniejszym dniem w roku. :P
OdpowiedzUsuńA ja dotąd z uporem maniaka szukam kogoś, kto też piskał na tataraku. Jak ja.
Ja ! Ja ! Jak tęsknię czasem za zapachem roztartego w dłoniach tataraku ……. Jak wielu roślin z mojego dzieciństwa nie widzę już wokół ……
UsuńIwona
O tatarak coraz trudniej, fakt.
UsuńNiestety, ja nie piskałam. Myślę, że moja babcia jeszcze pilnowała różnych "rolniczych" zwyczajów związanymi ze świętami, ale ja nie byłam zbyt chłonna na te tematy :(
OdpowiedzUsuńMyślę, że o wielu świętach bym wcale nie wiedziała, gdyby nie te zwyczaje.
Usuń