When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

21 kwietnia 2026

wpis z ostatniego łikendu

 zedytowany i opublikowany dziś, we wtorek - jak nadmieniłam, cierpię na chroniczny brak czasu i wpisy powstają kilkuetapowo. Kilka wpisów mam jeszcze w wersji szkicowej i może uda mi się dobrnąć do momentu ich publikacji, kilka wpisów opisujących między innymi łikendowe wypady już można oglądać na ważce. Tu zapraszam na skrót wyprawy do ogrodu - to sobota - i do parku - to niedziela.

Najpierw ogród. 


Jak widać, nic nie rośnie, bo jest straszna susza. Z włączaniem wody na ogródkach mamy w tym roku jakieś kłopoty i chwilowo wody jeszcze nie włączyli. Pojawiała się dwa razy - na chwilę. Raz udało mi się ochlapać kawałek ogródka, ale poza tym wszystko wysycha, a grządki służą głównie ptactwu za miejsce do kąpieli piaskowych. 

Poza tym w ogródku jest ładnie, zielono

i kwitnąco.


Natomiast park wygląda obecnie jakoś tak:


i parę rzeczy też  w nim kwitnie.




Jeśli ktoś musi znaleźć winnego tej zimnej pogody, to proszę:




Kwitnie tarnina. Obie moje babcie twierdziły, że jak kwitnie tarnina, to zawsze jest zimno.

A z sobotnio-niedzielnych spacerków przyniosłam kolejną kolekcję roślin do czelendża.


od lewej: zawilce, ziarnopłony - nad nimi dwa czerwonawe minilistki klonu - dalej miodunka, a nad nią kwiatki ogrodowych prymulek, dalej parkowe śniedki (zamknęły się akurat), czeremcha i nad nią cebulica, a na końcu skrzyp. 

Flora wylądowała w książce-suszarce. A przy okazji mam pytanie: czy u Was też nazywają czeremchę korczypa lub korcipa? Ten krzew ma sporo regionalnych nazw - znacie jakieś? Ogarnęłam wprawdzie temat przy pomocy wyszukiwarek internetowych i - o zgrozo - AI, ale potrzebuję go zweryfikować. Np. AI twierdzi, ze korczypa to nazwa z południowej Polski, małopolsko-podkarpacka. Tymczasem nazwa korczypa używana jest wśród moich poniemieckich mazowieckich krewnych, którzy zdaniem interneta powinni używać nazwy "wiśnia ptasia". Ha. Dla mnie "wiśnia ptasia" to dzika odmiana czereśni...

Co wy na to?

1 komentarz:

  1. Znam tylko nazwę czeremcha, ale po angielsku czeremcha to bird cherry, więc może stąd "wiśnia ptasia".

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.