When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

20 kwietnia 2026

dwie trzecie kwietnia

 trwa chodzenie z mamą na zabiegi, co ma taki efekt, że wstaję rano, załatwiam zakupy, idę do pracy - te dwa w kolejności odpowiedniej do dnia tygodnia - przychodzę, montuję obiad, potem (czekam aż) pójdziemy na zabiegi - obecność i długość elementu czekania też zależy od dnia tygodnia - a potem wracamy i mam tak dość, że rzygać mi się chce ze zmęczenia. Dziś w czekaniu zmieściłam wstawienie prania i przygotowanie lekcji, i zdziwiłam się, że jak to, już trzeba iść. Jak jest cały czas widno to pojęcia nie mam, która godzina. Jak się o 15.00 robiło ciemno, to przynajmniej wiedziałam, że piętnasta :P. I marzę o dniu, kiedy nie będą mnie ganiać jak szkódnego kota, tylko będę mieć trochę czasu dla siebie, choćby na pierdoły. Bez presji, że za 48 minut 32 sekundy ktoś znowu coś będzie ode mnie chciał i będę musiała wstać i to zrobić. Nie że wstać, zrobić to i usiąść, tylko wstać i przez najbliższe 2 godziny zająć się sprawą tego kogoś. A potem lecieć na pysk.

Dziś ostatni raz wystawiłam maturzystom stopnie na koniec roku.

Przeszukałam dziś (elektronicznie) Biblię i naprawdę w całej Biblii nie ma takiego cytatu, jaki wylosowałam wczoraj pod kościołem z okazji niedzieli biblijnej. Już wczoraj cytat wydał mi się mocno podejrzany, ale będąc bez okularów zupełnie nie widziałam sigli. :P No ale, myślę, całej Biblii w końcu na pamięć nie znam, może i gdzieś taka rewelancja stoi. Cytat brzmiał: "Chcę cię pocieszyć". I jakieś sygnaturki drobnym drukiem. Jak to ja - odcięłam się grubo: "jak rzeczywiście Chcesz mnie pocieszyć, to Wylecz mnie w końcu z tych cholernych syfów na mordzie, a nie Opowiadaj mi, że Chcesz mnie pocieszać". No i sprawdziłam, taki cytat w Biblii nie istnieje, jakaś nabożność czyjaś wymyśliła słodki tekst, który wcale nie jest żadnym Słowem Boga, najmniej dla mnie. Zatem syfy na pysku będę do śmierci nosić, a w trumnie może zapudrują. 

Teraz wypiję herbatę, połknę jakieś suplementy (ostatnio próbuję witaminy a + e, podobno dobrze działa na skórę?) i do jutra będę udawać, że mnie nie ma.

A, jeszcze zdjęcie z dekady. Może to?

2 komentarze:

  1. "Pocieszcie, pocieszcie mój lud!" - mówi wasz Bóg (Iz 40, 1)
    "Dobra, to ja to ujmę krócej i bardziej bezpośrednio" - pomyślał Układacz Tekstów Na Karteczki Z Cytatami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lud mogę pocieszać, czemu nie. :P Ja to nie lud. :P

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.